Dzisiaj jest: 21 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Agnieszka, Inez, Jarosław

"Walka o praworządność to alibi. W tle są ogromne interesy, które już naruszono"

Kryzys migracyjny jest, moim zdaniem, zaplanowaną akcją na większą skalę. Rozmycie kulturowe Europy, ach jakie to nowoczesne! Nieprawdaż?

details-images

Precz z ksenofobią, populizmem, etc. Można odnieść wrażenie, że ten kto sprzeciwia się szałowi migracyjnemu w Europie, który trudno nawet nazwać polityką, jest największym wrogiem Unii Europejskiej. To przecież absurd. Ale czy komunizm też nie był tak określany?

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl profesor Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

wPolityce.pl: W Parlamencie Europejskim działa grupa, o której niewiele się w Polsce mówi – Grupa im. Altiero Spinellego. Co to za organizacja?

Prof. Mirosław Piotrowski: Grupa Spinellego powstała siedem lat temu, czyli w 2010 roku w Brukseli. Jej inicjatorem był belgijski europoseł i szef grupy Liberałów w Parlamencie Europejskim, Guy Verhofstadt (wcześniej premier Belgii). Zrzesza ona ponad stu wpływowych europosłów z niemal wszystkich grup politycznych oraz innych osób tzw. szczerych Europejczyków, którzy, jak to ujęte zostało w ich własnym materiale promocyjnym, przedkładają interes ogólnoeuropejski ponad interes państw narodowych. Własnych także. Nazwa grupy wskazuje na ich duchowego lidera, włoskiego komunistę Altiero Spinellego, który jako współautor Manifestu z Ventotene, postulował likwidację państw narodowych. „Aby odpowiedzieć na nasze potrzeby, europejska rewolucja musi być socjalistyczna” - to słowa Spinellego, którego imię nosi główny budynek PE w Brukseli, a postać jego wita przy wejściu wszystkich przybywających do naszej Izby.

Jak jej założenia przekładają się na działania w praktyce?

Grupa ta w sposób niezwykle zdeterminowany walczy o wdrażanie celów wyznaczonych przez Spinellego. Jednakże ubiera je w nieco inną szatę semantyczną. To, co Spinelli nazywał „likwidacją państw narodowych”, oni określają jako „pogłębianie integracji”, „więcej Europy w Europie”, etc. Członkiem tej grupy jest m. in. niemiecki socjalista Jo Leinen, który do końca lansował Eurokonstytucję, niemiecki chadek Elmar Brok, bliski współpracownik Angeli Merkel, który w  PE zasiada bodaj najdłużej, bo od trzydziestu siedmiu lat, są tu politycy walczący o prawa LGBTIQ. Trzeba przypomnieć, że przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, przemawiając na sali plenarnej PE na temat przyszłości UE po Brexicie, nawiązując do idei ojców założycieli Wspólnoty wymienił tylko jednego, … tak Spinellego i jego Manifest z Ventotene. To są ideały wdrażane obecnie na wszystkich poziomach Unii.

Polska, jako państwo narodowe, może czuć się bezpiecznie w Unii Europejskiej, kiedy w PE działa taka grupa?

To rzeczywiście budzi obawy. Wystarczy obserwować reakcje unijnych komisarzy, notabene ich nazwa budzi skojarzenia z rewolucją październikową 1917 roku, także innych unijnych gremiów. Gołym okiem widać, że nie postrzegają oni Polski i polskiego rządu jako partnera, ba nawet nie przeciwnika, lecz wroga. W ich oczach polskie władze to rewizjoniści, czyli najgorszy sort rewolucji. Trzeba ich tępić w zarodku.

Wśród członków tej grupy znajdują się również polscy europosłowie z ramienia Platformy Obywatelskiej. Czy to nie nadaje szczególnego znaczenia ulubionemu powiedzeniu totalnej opozycji „ulica i zagranica”?

Grupa Spinnelego szczyci się swoimi politykami, w tym dwiema polskimi europosłankami PO - Różą Thun i Danutą Huebner. Ta druga wcześniej była komisarzem w KE z ramienia SLD, a dawniej zaliczyła siedemnastoletni staż w PZPR. Trzeba jednak zauważyć, że nie tylko europosłowie formalnie przynależący do grupy Spinellego realizują wizje tego komunisty. A jeśli znów o Spinellim, to w PE zasiada jego córka Barbara Spinelli, przynależąca do grupy komunistów, w imieniu której podpisała się ostatnio pod antypolską rezolucją. To gra na wielu fortepianach, z reguły czerwonych. A tak na marginesie, Barbara Spinelli była życiową towarzyszką Tommasa Padoy Schippy, uważanego za ojca waluty Euro, a ten był przyjacielem kontrowersyjnego finansisty George’a Sorosa. A jak wiemy, on sam miał w PE 226 europosłów, na których „mógł liczyć”. Na wielu nadal może, więc kółko się zamyka. Nie oznacza to jednak, że kraje takie jak Polska, czy Węgry są bez szans. Organizowanie przeciw nim „ulicy i zagranicy” na razie niewiele daje. Bój toczy się o „zbicie poparcia” obywateli na miejscu, w kraju. Możemy więc oczekiwać kolejnych atrakcji.

Guy Verhofstadt wydaje się być jednym z najbardziej „zatroskanym” o Polskę unijnym politykiem. Bardzo zaangażował się w promocję Ryszarda Petru i Nowoczesnej w Polsce. To ugrupowanie miało być jakąś wtyczką w Polsce?

Szef Liberałów należy do kilku najbardziej wpływowych europosłów. Od lat uczestniczy w podziale łupów na zasadzie tajnego (do niedawna) porozumienia z dwiema największymi grupami politycznymi w PE. Obecnie, mimo, że jego grupa jest dopiero czwartą co do wielkości, przyznano mu prominentną funkcję negocjatora z ramienia PE w sprawie Brexitu. W jego grupie w PE nie ma Polaków, ale od paru lat współpracuje z Ryszardem Petru, a Nowoczesna jest członkiem paneuropejskiej partii Liberałów. W promocji Ryszarda Petru można oczywiście dopatrywać się „zabiegu Macrona”. U nas się on nie udał. Jeśli w wyborach 2019 roku do PE kandydaci Nowoczesnej przekroczą próg, to wylądują u Verhofstadta. A ten, aby tak się stało, dwoi się i troi na odcinku polskim. Chwilowo bez większych sukcesów.

Czy w tym wyniesieniu relacji na ponadnarodowy szczebel, możemy upatrywać również przyczyn kryzysu migracyjnego?

Kryzys migracyjny jest, moim zdaniem, zaplanowaną akcją na większą skalę. Rozmycie kulturowe Europy, ach jakie to nowoczesne! Nieprawdaż? Precz z ksenofobią, populizmem, etc. Można odnieść wrażenie, że ten kto sprzeciwia się szałowi migracyjnemu w Europie, który trudno nawet nazwać polityką, jest największym wrogiem Unii Europejskiej. To przecież absurd. Ale czy komunizm też nie był tak określany?

W manifeście Spinellego czytamy między innymi, że jeśli społeczeństwo jest niedojrzałe, to konstytucja nie będzie dobra. Dlatego Unia broni polskiej konstytucji z 1997 roku? Tak bardzo walczy o praworządność w Polsce?

Nie wiem, czy broni konstytucji, raczej starego układu. Walka o praworządność to alibi. W tle są ogromne interesy, które już naruszono, lub istnieje uzasadniona obawa, że zostaną naruszone. Dlatego tzw. Unia chwyci się każdego powodu, lub pretekstu. A jeśli cytuje Pani Redaktor Manifest z Ventotene, to przypomnę, że zapisano tam możliwość likwidacji własności prywatnej. Wiele wskazuje na to, że UE w obecnym kształcie jest organizacją neokomunistyczną.

Jakie nasz kraj, nasz rząd może podjąć działania, żeby zabezpieczyć się przed nadmierną ingerencją UE w polskie sprawy?

Przede wszystkim trzymać się traktatów, czyli prawa pierwotnego. Nie akceptować wtórnie wykoncypowanych przepisów i procedur z nimi sprzecznych. Trzeba mieć świadomość, że większość stanowisk w Unii, także w gremiach kontrolnych obsadzonych jest od dawna przez „szczerych Europejczyków”, bezstronnych specyficznie. Łatwo więc nie będzie. Ale przecież do upadku komunizmu walnie przyczyniły się też osoby wcześniej żarliwie go wspierające. Trzeba praktykować zasadę zmiennych sojuszy, wykorzystywać kryzysy w innych krajach, na przykład trudności z utworzeniem koalicji w Niemczech, uruchomić dyplomację kuluarową i zaangażować do niej europosłów z dobrymi kontaktami, etc. Podstawą jest jednak oparcie w narodzie, kulturze europejskiej, czyli chrześcijańskiej i na tym poziomie budowanie prawdziwie europejskiego porozumienia.

Notowała Weronika Tomaszewska

 

wpolityce.pl