Dzisiaj jest: 17 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marian, Jan, Antoni

Dzisiaj gramy pierwszy mecz na francuskim turnieju – z Irlandią Północną

Polska jeszcze nigdy nie wygrała meczu w finałach mistrzostw Europy. Z czterech pierwszych spotkań ostatnich wielkich turniejów, w których startowaliśmy, też nie zwyciężyliśmy ani razu. Najwyższy czas, żeby to zmienić!

details-images

Trudno o łatwiejszego rywala niż Irlandia Północna, w której wszyscy piłkarze pierwszej jedenastki są, jak wyliczono, warci mniej niż pół Roberta Lewandowskiego. Polsko, musisz. Trzymamy kciuki i nie wyobrażamy sobie w niedzielny wieczór innego wyniku niż wygrana biało-czerwonych!

Irlandczyków powinniśmy szanować za to, czego ostatnio dokonują, ale nie możemy się ich bać. To my mamy lepszych piłkarzy i to do nas musi należeć wygrana. Każdy inny wynik będzie katastrofą – trzeba to głośno i otwarcie powiedzieć.

Adam Nawałka, podobnie jak trener Ulsteru Michael O’Neill w ostatnich dniach nie robili nic innego, tylko myśleli, jak tu zaskoczyć przeciwników. Nasze ostatnie mecze z brytyjskimi zespołami były bardzo zacięte. W eliminacjach dwa razy zremisowaliśmy ze Szkotami i taki sam wynik mieliśmy na wyjeździe z Irlandią (tą właściwą) oraz ograliśmy ją w meczu, który dał nam awans do finałów mistrzostw Europy. Irlandia Północna ma potencjał zbliżony do naszych przeciwników z eliminacji, ale ostatnio gra niesłychanie skutecznie. W eliminacjach przegrała tylko jedno spotkanie – w listopadzie 2014 r. z Rumunią na wyjeździe. Ostatnio notuje rekordową serię 12 spotkań bez porażki! Brytyjski skrawek Zielonej Wyspy hucznie świętował pierwszy od 30 lat awans do dużej imprezy i pierwszy w historii start w finałach mistrzostw Europy. Rodacy genialnego George’a Besta wiedzą już, że dokonali bardzo dużo i tak naprawdę już nic nie muszą, bo ogromny sukces już mogą zapisać na swoim koncie. Do meczu z nami przystąpią na luzie, ale i tak po boisku będą pewnie latały wióry, bo Ulster nie umie grać inaczej niż fizycznie, z zaangażowaniem, bez odstawiania nogi.

Nasi piłkarze są w gorszej sytuacji, bo nie tylko mogą, ale muszą. Polscy kibice spragnieni są sukcesu na dużej piłkarskiej imprezie. Na wyjście z grupy czekamy 30 lat od mundialu w Meksyku w 1986 r. Każdy polski kibic marzy, żeby w końcu się udało, żeby w końcu nie trzeba było wysłuchiwać tej zdartej płyty: „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”.

Nawałka zabrał do Francji wielu młodych piłkarzy, dla których będzie to pierwsza poważna impreza i prawdziwy start do kariery. Dwóch takich „młodych wilków” przyprowadził wczoraj na konferencję prasową. Na pytania o porażki swoich poprzedników Arkadiusz Milik odpowiadał bez kompleksów.

– Z mundialu w Korei niewiele pamiętam, ale wiem, że początki na wielkich turniejach nigdy nie były za dobre – powiedział na konferencji prasowej Arkadiusz Milik. – Teraz jesteśmy jednak innym zespołem niż kiedyś, mamy innego trenera, zupełnie inny styl oraz zawodników. Przez lata zmieniło się wszystko. Zwycięstwo z Irlandią Północną dałoby nam wiele pewności, zeszłyby z nas powietrze oraz presja – stwierdził 22-letni snajper Ajaksu Amsterdam.

Jego rówieśnik Piotr Zieliński myśli w podobny sposób.

– To bardzo ważny mecz, trzeba go wygrać, żeby zyskać pewność siebie na kolejne. Będzie nam łatwiej się grało – powiedział Zieliński. 

– Chcę pomóc drużynie, moja gra przeciwko Holandii nie była taka, jak sobie życzyliśmy, teraz jest już inaczej, każdy z nas jest gotowy na ten trudny mecz. Nasi rywale potrafią dobrze grać pressingiem i są silni fizycznie. Musimy pokazać, że jesteśmy równie twardzi i waleczni zarówno w obronie, jak i w ataku – analizuje Zieliński.

Milik liczy, że w dobrym występie pomogą mu polscy kibice.

– W La Baule jest spokojnie, koncentrujemy się na pracy. Emocje poczujemy, dopiero jak wyjdziemy na boisko w Nicei, usłyszymy polskich kibiców, zobaczymy biało-czerwone flagi. Jeśli zagramy jak w eliminacjach, to będę spokojny o wynik. Musimy wierzyć w siebie, polegać na sobie. Zdajemy sobie sprawę, jaka siła w nas drzemie, jaki mamy potencjał. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich przegranych turniejów. Chcemy czerpać radość z gry w piłkę, z dobrych wyników. Kurczę, już nie mogę się doczekać tego meczu na najważniejszym turnieju w mojej karierze – zadeklarował Milik.

Panie Arkadiuszu, my też nie możemy się doczekać! Prosimy – wygrajcie!

Polska–Irlandia Północna, 12.06 Nicea, godz. 18. 

Portal niezalezna.pl będzie prowadził relację on-line


Artur Szczepanik Gazeta Polska Codziennie