Dzisiaj jest: 22 Listopad 2017    |    Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan

KOLEJNE STENOGRAMY - Zobacz jak fałszowano rzeczywistość!

Dziś publikujemy kolejne stenogramy z posiedzeń Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera,

details-images

ministra spraw wewnętrznych i administracji w latach rządów Donalda Tuska, podczas których zamiast wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej dokonywano manipulacji, fałszerstw. Jeśli nadal uważasz, że komisja Millera zachowała się dobrze, zobacz o czym i jak rozmawiano na posiedzeniu komisji.

 Posiedzenie KBWLLP z dnia 13 maja 2011 r. 

No i właśnie i tutaj jest kolejne pytanie, czy Dyrektor Protokołu był zidentyfikowany?

Chwileczkę, można? Więc jest sytuacja jak o ile dowódca w ogóle nie został zidentyfikowany, jest i występuje jako głos, który nie wiadomo do kogo należy, o tyle wypowiedzi Dyrektora Protokołu, zostały zidentyfikowane jako jedna osoba, są oznaczone X, czyli to jest na pewno ta sama osoba, ale niezidentyfikowana, znaczy nie wiadomo, kto to jest. Natomiast w przypadku wypowiedzi, które przypuszczalnie wygłasza dowódca, to nie jest w ekspertyzie CLK powiedziane, czy to jest na pewno jedna osoba, czy to nie jest np. dalszy ciąg wypowiedzi kogoś z załogi, także jest jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja.

Oczywiście, ale po to pracujemy, żeby umieć z tych ekspertyz i z tych naszych materiałów, które mamy przeprowadzić analizę, wyciągnąć wnioski i Komisja może napisać, że prawdopodobnie lub wysoce prawdopodobne jest, że to jest tak lub inaczej.  

(...)

Mamy, przyjęliśmy, że dla Nas ekspertyzą jest praca CLK. I na tym materiale się opieramy i dopiero po analizie możemy się do tego ustosunkować. Jak traktujemy, jak inne materiały traktujemy i jakie wyciągamy z tego wnioski.

Ja rozumiem, że nie musimy, że tak powiem tylko bazować na tym jednym materiale, w analizie możemy odnieść się, że mamy też materiały z innych źródeł. To jest też informacja dla Bogdana, żeby... bo takie pytania były, że można korzystać z tych wcześniejszych.

Maćku, ale wtedy musielibyśmy zrobić tak jak rozmawialiśmy, że robimy nowy odpis korespondencji z nałożeniem wszystkich informacji, bo wtedy możemy się do tego dokumentu, Naszego komisyjnego odnosić, nie będzie nawet pomyłki, w którym momencie odnosimy się do głosu przez nas identyfikowanego jako Generał Błasik albo ktoś inny. Znaczy my, pisząc teraz w opisie lotu, przypisując komuś tam pewne fakty, sami możemy się pomylić.

Ja wiem, to jest pewnego rodzaju hipoteza, tylko że...

(...) 

Tutaj, jeżeli przepraszam, że Ci w słowo wejdę, jeżeli chodzi o gen. Błasika śp., no to mamy, nie opierając się absolutnie na raporcie MAK, w materiałach które tam zostały zebrane, naszym tłumaczem jest człowiek, który rozpoznał głos generała Błasika i to też jest element, który nas upewnia w tej fazie, nie? W tym, w tym momencie, kiedy mówimy o kabinie i o tych ostatnich sekundach. Także tutaj mamy, jakby wzmocnienie, a jeżeli chodzi o Dyrektora Kazanę śp. też, no i zwracają się do niego Panie dyrektorze, to też jest jakaś wskazówka, która może nas w tym kierunku, jakby popychać, więc tutaj ja myślę, że jesteśmy po bezpiecznej stronie.  

(...)

Jeżeli można jeszcze? do tej naszej hipotezy przyjętej chyba w ubiegłym tygodniu, że ten głos w tle, to jest głos gen. Błasika. Chodzi o te właśnie potwierdzenie niby wysokości, mam rozumieć, tak? Równie dobrze, może być to głos, tak mnie się wydaje, któregoś z pilotów, bo jest taka też zasada, że powiela się, jakby mówię, dubluje się wysokość podawaną przez nawigatora. Jeżeli nie jest przycisk, mówię przyciskane na SPU, to równie dobrze może być to właśnie głos, któregoś z tych pilotów. Ja tylko tak mówię, sugeruję. Bo do czego, do czego zmierzam, bo brakuje mi pewnej konsekwencji 100-200 przypuśćmy jest potwierdzenie tej wysokości, dochodzi do wysokości, gdzie już powinno być odejście, raz pada od jednego pilota, od drugiego i wtedy przy tej hipotezie gen. Błasik, tak jak by akceptował zejście poniżej, to uważam, że tak trochę dla mnie dziwne

 

JAK TWORZONO KŁAMSTWO O GENERALE  ANDRZEJU BŁASIKU

W 2011 r. rządowa komisja badająca katastrofę smoleńską „stwierdziła obecność” śp. generała Andrzeja Błasika w kokpicie Tupolewa, mimo że, jak sama przyznała, 

– „materiały z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego wskazują na nieustaloną osobę”. Teraz nagrania z zapisem rozmów z kokpitu opublikowała Telewizja Republika. Jeden z ekspertów pracujących w CLK komentuje w rozmowie z tvp.info: decyzją polityczną udało im się zmienić wynik pracy eksperckiej.

W trakcie prac komisji Jerzego Millera świadomie zmanipulowano wynik badań Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Celem było wskazanie dowódcy polskich Sił Powietrznych generała Andrzeja Błasika jako osoby obecnej w kokpicie Tu–154M w czasie katastrofy w Smoleńsku. 

Tak wynika z nagrań z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jakie ujawniła Telewizja Republika. „Dziś ujawniamy część rozmów – jutro i w środę kolejne rozmowy” – informuje portal stacji. 

Jerzy Miller, były minister spraw wewnętrznych i administracji, od 28 kwietnia 2010 r. z polecenia Donalda Tuska kierujący komisją wyjaśniającą przyczyny katastrofy smoleńskiej, spotkał się z członkami komisji 19 maja 2011 r. 

Głos z nagrania

Kilka miesięcy przed publikacją końcowej wersji raportu członkowie zespołu ustalali między sobą, jak jeden z nierozpoznanych głosów z nagrania z czarnej skrzynki – mimo niestwierdzenia przez ekspertów z policyjnego laboratorium jego tożsamości – przypisać generałowi Błasikowi. 

Pierwszy głos zarejestrowany na nagraniu, prawdopodobnie należy do Macieja Laska. Słyszymy: 

„Materiały z CLK wskazują na nieustaloną osobę. My wszyscy, my wiemy – albo generalnie w przestrzeni medialnej wiadomo, kto tam był, na podstawie analiz tych tras licznych, wiadomo kto tam był. Natomiast ja bym tutaj zaproponował w historii lotu, byśmy napisali – osoba spoza załogi, a w analizie byśmy napisali, że to był zdaniem Komisji na podstawie zebranych dowodów był pan generał dowódca Sił Powietrznych. Oczywiście nie nazwiska, żadnych nazwisk itd., ale… pan generał. Pasuje to?” 

Całość nagrania publikuje Telewizja Republika:
 

Ekspert CLK o działaniach komisji Millera

Jeden z ekspertów pracujących w CLK w nieoficjalnej rozmowie z portalem tvp.info tak wspomina działania komisji Millera: 

– Zaczęło się od pierwszego stenotypu, w którym w różnych miejscach było „nic” – dlatego, że nasi ludzie nie byli w stanie ostatecznie rozpoznać głosu. MAK-owi to nie przeszkadzało, wstawiali głosy, nawet tam, gdzie nie były one do rozpoznania. Mnie to nie dziwi, bo Rosjanie nie działali w warunkach laboratoryjnych – siedziało dwóch żołnierzy i spisywało, jak im się usłyszało – powiedział. 

– Było też odwrotnie: w miejscu, gdzie Rosjanom się dwie komendy nakładały, my dwa źródła dźwięku rozdzieliliśmy i wychwyciliśmy komendę „odchodzimy”, co stawiało w prawdziwym świetle naszych pilotów – stwierdził. 

Nierozpoznany głos w kabinie

– Przy ogłoszeniu raportu pojawiła się w nim wspomniana komenda, która była ważna, bo pokazuje, że nasi piloci działali racjonalnie. To się zgadzało, ale nagle pojawiło się coś, czego u nas nie było: głos w kabinie dopisany jako „generał Błasik”, mimo że u nas nigdzie nie został rozpoznany – zaznaczył. 

– Przypisanie tego Błasikowi było przedziwne, wszyscy widzieliśmy, że coś tu nie gra. Ludzie od nas też pytali, skąd takie przypisanie. Wyjąłem z szafy nasz raport, porównałem z raportami MAK i Millera. W komisji Millera mówili, że oni mieli więcej danych, wiedzą lepiej z kontekstu sytuacyjnego itd. – powiedział. 

– Później odczyt wykonywał również Instytut Ekspertyz Sądowych i tam, gdzie ludzie Jerzego Millera wstawili gen. Błasika – eksperci rozpoznali drugiego pilota, majora Roberta Grzywnę. To był wówczas spory zgrzyt, bo decyzją polityczną udało im się zmienić wynik pracy eksperckiej – zakończył.

„Albo zadbamy o jednolity przekaz, albo sobie ukręcimy bicz” 

To nie pierwsze nagranie obciążające Jerzego Millera. We wrześniu 2016 r. podkomisja badająca przyczyny katastrofy, którą kieruje dr Wacław Berczyński, ujawniła nieznane dotąd nagranie. Słychać na nim, jak 28 kwietnia 2010 r., czyli dwa tygodnie po tragedii, Jerzy Miller mówi o potrzebnie spójności w wersji polskiej i rosyjskiej, jeśli chodzi o przyczyny katastrofy. 

– Ja od państwa idę do premiera [Donalda Tuska], który chce postawić kropkę nad „i”, ponieważ jego różni doradcy różnie podpowiadają rozstrzygnięcia ostateczne po stronie polskiej. W związku z czym ja się zobowiązałem, że w dniu dzisiejszym, w trakcie naszego spotkania, poznam państwa opinię, odwiedzę premiera, który podejmie ostateczną decyzję – mówi Jerzy Miller podczas posiedzenia rządowej komisji. 

– Nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi. Nieformalnie, w odbiorze społecznym. Jeżeli te raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria budowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten ukrył – ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. (…) My mamy tutaj cztery podmioty, które będą publikowały coś: komisję rosyjską, prokuratora rosyjskiego, komisję polską, prokuratora polskiego – dodał. 

– Wszystkie te cztery podmioty są wzajemnie od siebie niezależne. W związku z tym albo zadbamy o spójność dialogu ze społeczeństwami – zwłaszcza ze społeczeństwem polskim, bo rosyjskie społeczeństwo, powiedzmy sobie szczerze, przez dwa tygodnie żyło również jakimś tam współczuciem, a po następnych dwóch miesiącach, oprócz garstki – w ogóle nie będą zainteresowani.

– Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy – radził zebranym minister Jerzy Miller.

Telewizja Republika, TVP.info