Dzisiaj jest: 19 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

Międzynarodowe śledztwo ws. Smoleńska to oczywisty sukces

Są tacy, którzy właśnie głowią się, jak przerobić go na porażkę. I co te biedne misie z TVN-ów i GazWybów poczną z konferencją prokuratury?

details-images

Jak tu dokopać śledczym, skoro wszystko idzie jak należy?

Umiędzynarodowienie śledztwa? Jest i to na poziomie, o jakim mało komu się śniło. Cztery najwyższej klasy laboratoria kryminalistyczne w porozumieniu ze sobą włączające się do najważniejszego śledztwa w Polsce to informacja, jaka obiegnie cały naukowy świat. Ten kryminalistyczny już obiegła. Bo tak szeroko zakrojonej współpracy, również na nowatorskich polach (prowadzone pod kątem obecności śladów materiałów wybuchowych badania próbek biologicznych pobranych w czasie sekcji zwłok po ekshumacjach) jeszcze światowa kryminalistyka nie widziała. Ośrodki w Irlandii Północnej, Hiszpanii, Anglii i we Włoszech mają niezwykle bogate doświadczenie w śledztwach po licznych zamachach przeprowadzanych przez Al Kaidę (Madryt w 2004 r.), libijskie służby specjalne (nad Lockerbie w 1988 r.), ETAIRA czy włoską mafię. Ich analizy pomogą ostatecznie wyjaśnić, czy na pokładzie mogło dojść do wybuchu czy nie. Dopiero wtedy będzie możliwe ostateczne zweryfikowanie tej hipotezy.

Dowody na to, że ekshumacje to konieczność? Są. Aż nadto, bo to, co okazuje się przy kolejnych sekcjach zwłok, budzi niekiedy zdziwienie prokuratorów i na pewno trwogę wśród rodzin, które mają coraz więcej wątpliwości, nad czyimi grobami się modlą. Są takie, które o 180 stopni zmieniły zdanie ws, ekshumacji i zamiast przeciw nim protestować, czekają na swoją kolej z nadzieją, że w ich przypadku nie doszło do skandali, o których tak wiele w ostatnich tygodniach słyszeliśmy.

W dodatku śledczy nie wezwali jeszcze Donalda Tuska na przesłuchanie (a przecież podobno tzw. okołosmoleńskie śledztwa są mocno upolitycznione). Wybierają się też do Smoleńska, by z udziałem ekspertów i przy pomocy specjalnie przygotowanej aplikacji oznaczyć i skatalogować elektronicznie wszystkie elementy wraku - nie można więc postawić im zarzutu bezczynności.

Krótko mówiąc, informacje, które przekazali prokuratorzy Marek Pasionek, Marek Kuczyński i Krzysztof Schwartz pokazały, że po wielu latach doczekaliśmy się profesjonalnie prowadzonego śledztwa z uwzględnieniem wszystkich czynności procesowych wymaganych przed kodeks postępowania karnego i praktykę prowadzenia tego typu postępowań. Na tle tylko tej rocznej pracy dorobek wojskowych śledczych wygląda jeszcze gorzej niż mieliśmy tego świadomość po sześciu latach ich markowanego postępowania.

Jak więc przyczepić się do prokuratorów? Jak z tym niełatwym zadaniem poradzi sobie w wieczornych „Faktach” Jakub Sobieniowski? Na konferencji nie interesowały go informacje przekazane przez śledczych. Dopytywał o nadzór Marka Pasionka nad wojskowym śledztwem przed 7 laty, sugerując dzisiejszemu zastępcy prokuratora krajowego zaniedbanie poprzez niewymuszenie otwarcia trumien. Nie wystarczyło mu to, co w tej sprawie usłyszał pół roku temu, dziś usłyszał więc to samo – że Pasionek nadzór objął już po pogrzebach, a zatem nie do niego należy kierować te wątpliwości, a decyzje o ekshumacjach zapadały – gdy tylko zaczęły nadchodzić dokumenty sekcyjne z Moskwy.

Jego redakcyjna koleżanka dopytywała, ile kosztuje to śledztwo i… jaki procent budżetu na postępowanie (który – co oczywiste – nie istnieje) stanowią pensje prokuratorów. Usłyszała w odpowiedzi, że śledczy zarabiają dokładnie tyle, ile przewiduje ustawa o prokuraturze. Być może w tej właśnie chwili dowiedziała się o istnieniu takiej ustawy…

Jeden z fotoreporterów ciekawie po konferencji zauważył, że przyszłą telewizyjną gwiazdę powinno się w odpowiedzi zapytać: a jaka część pani wypłaty pochodzi np. z FOZZ?

Jakoś nie przypominam sobie, by tę redakcję interesowały koszty działalności propagandowego zespołu Laska. Jakoś nie dociskali przez lata wojskowych prokuratorów o ich błędy przy najważniejszym zadaniu, jakie przed nimi postawiono. Nie interesowali się też metodologią badań CLKP, które – jak wielokrotnie wykazywaliśmy we „wSieci” i na wPolityce.pl – takie przyjęło założenia do badań próbek pobranych w Smoleńsku, by nie mieć żadnych podstaw do stwierdzenia obecności materiałów wybuchowych.

Dziś udają wnikliwych i uczciwych. A im dłużej śledztwo będzie trwało, tym będzie im trudniej. Współczuję. Może czas przestać tylko udawać?

Marek Pyza

Dziennikarz radiowy, prasowy i telewizyjny. Były redaktor naczelny portalu wPolityce.pl. Dziennikarz tygodnika "wSieci". Wcześniej m.in. w tygodniku "Uważam Rze", prowadził autorski program w radiu TOK FM, reporter TV Puls, "Panoramy" i "Wiadomości" TVP. Autor książki "Pogrzebana prawda. Zwierzenia rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej". Wspólnie z Marcinem Wikło laureat Nagrody Watergate Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w 2017 r. (za artykuł "Tajemnice fortuny Adamowicza") i w 2016 r. (za artykuły "Zawód prowokator" i "Taśmy brudnej kampanii" - o kulisach prowokacji z udziałem Andrzeja Hadacza wymierzonej w Andrzeja Dudę - oraz "Holenderska lekcja" - reportaż śledczy z Holandii porównujący wyjaśnianie zamachu nad Ukrainą na malezyjskiego boeinga z katastrofą smoleńską).