Dzisiaj jest: 19 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

Gdyby nie dogadał się z Putinem…

Gdyby 10 kwietnia 2010 roku i nieco później, parę dni później, Donald Tusk nie dogadał się z Władimirem Putinem, na tej zasadzie, że przekazujemy wam,

details-images

obcemu państwu, prowadzenie dochodzenia w tej sprawie (katastrofy smoleńskiej – przyp. red.), dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu – powiedziała szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek.

Witek była pytana w TVP o nowe zarzuty polskiej prokuratury dla rosyjskich kontrolerów ruchu – „umyślnego sprowadzenia katastrofy” z 10 kwietnia 2010 r. Podstawą do sformułowania tych zarzutów był nowy materiał dowodowy, w szczególności opinia fonoskopijna.

 

Nareszcie prokuratura podjęła się prowadzenia rzetelnego śledztwa, bo katastrofa była w 2010 roku, minęło tyle lat i w dalszym ciągu nie mamy tego, co jest podstawą do badania, czyli nie mamy wraku i nie mamy czarnych skrzynek. I to, co się działo przez ostatnie lata pokazywało, że prokuratura markowała, udawała prowadzenie śledztwa 

– powiedziała Witek.

Jak dodała, poprzedni rząd Donalda Tuska „oddał badanie (katastrofy smoleńskiej) w ręce Rosjan”. 

 

To był karygodny błąd, ale czy błąd? Postawię tutaj znak zapytania, ponieważ na dzisiejszej konferencji prokuratorzy wyraźnie powiedzieli, że oprócz tego wątku samej katastrofy są także badane wątki wokół katastrofy, związane między innym z niedopełnieniem obowiązków 

– dodała szefowa gabinetu politycznego premier.

 

Gdyby 10 kwietnia 2010 roku i nieco później, parę dni później, Donald Tusk nie dogadał się z Władimirem Putinem, na tej zasadzie, że przekazujemy wam, obcemu państwu, prowadzenie dochodzenia w tej sprawie, dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu 

– oceniła Witek.

Powiedziała, że zarzut dla rosyjskich kontrolerów lotu „umyślnego sprowadzenia katastrofy” z 10 kwietnia 2010 r. „to jest coś nowego”. 

 

Te decyzje o postawieniu takiego zarzutu wynikają nie tylko z badania tych akt, które zgromadzone zostały w ostatnim czasie, ale przede wszystkim z odczytania tego zapisu fonograficznego, z którego okazuje się można odczytać znacznie więcej niż mówiono nam dotychczas. Czyli jak rozumiem, prokuratorzy są już na takim etapie, że są w stanie w sposób rzetelny postawić właśnie zarzut umyślnego spowodowania katastrofy 


Witek oceniła, że „niszczenie wraku, czyli celowe niszczenie podstawowego dowodu świadczy o złej woli Rosjan”. 

 

Ten samolot był cięty na kawałki, był myty, czyli to było ewidentnie widać, że dowód tego, co się wydarzyło w Smoleńsku został zniszczony. Ale dzisiaj można wykorzystać nowoczesne metody do tego, żeby nawet po wielu, wielu latach zadać pytanie: co tak naprawdę się stało? 

– podkreśliła Elżbieta Witek.

niezalezna.pl, PAP