Dzisiaj jest: 19 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

Rozstrzygnijmy sprawę trotylu na wraku tupolewa raz na zawsze! Bez tego śledztwo ws. 10/04 dalej nie pójdzie.

Laboratoria z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i jeszcze dwóch krajów europejskich już podpisały, albo są o krok od podpisania umów z Prokuraturą Krajową,

details-images

która prowadzi śledztwo smoleńskie. To placówki, które - po pierwsze - są światowymi liderami w kwestii badania śladów materiałów wybuchowych, po drugie - gwarantują polityczną neutralność, o co w Polsce jest niezmiernie trudno. Jednoczesna współpraca z czterema takiej klasy laboratoriami to gigantyczne wyzwanie logistyczne i naukowe. Tym bardziej należy oddać honor polskim śledczym, którzy w cichości swych gabinetów przez ostatnie miesiące dopinali szczegóły.

Zagraniczne laboratoria, o których piszemy wraz z Markiem Pyzą zbadają szczątki tupolewa pobrane w Smoleńsku, a także biologiczne fragmenty obrane podczas ekshumacji, zarówno wcześniejszych - przeprowadzonych na zlecenie prokuratury wojskowej, jak i obecne, od grudnia prowadzone przez Prokuraturę Krajową. Celem badania ma być określenie, czy na badanym materiale są ślady materiałów wybuchowych. Już słyszę wzburzenie, że śledczy mieli badać wszystko, a tutaj od razu zabierają się za trotyl. Otóż, należy wyjaśnić, że śledczy badają wszystko i zgodnie z zapowiedzią, zajmują się także kwestią ewentualnej obecności materiałów wybuchowych na wraku i ciałach ofiar. To przy okazji, bo próbki do tych badań (one zostaną wysłane do czterech wspomnianych laboratoriów) są pobierane podczas normalnych sekcji, które również prowadzi zespół międzynarodowy - o tym także pisaliśmy we „wSieci”.

A poza tym - dlaczego niby nie badać kwestii wybuchu? Bo ktoś może skojarzyć wybuch z zamachem? Na skojarzenia nie ma siły, zresztą są one już teraz suflowane zazwyczaj przez osoby, które dochodzenie ws. 0/04 najchętniej by ośmieszyły. Solidne śledztwo powinno natomiast zakładać wszystko i nie wykluczać niczego - przynajmniej na początku. Potem można wykluczać, ale także na jakiejś podstawie. Tę podstawę mają zapewnić właśnie badania za granicą i to ruch absolutnie w dobrym kierunku. Jednoznaczna odpowiedź na pytanie, czy i co wybuchło w Smoleńsku pozwoli prokuratorom zdecydować, co robić dalej.

Nie ma już co dywagować, dlaczego tak późno zdecydowaliśmy się na umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego, bo przecież od tragedii minęło już siedem lat. W Polsce przez ten czas zmieniło się wiele rzeczy i być może ta zmiana była konieczna, by do spraw elementarnych związanych z największą katastrofą po drugiej wojnie światowej podejść w końcu poważnie. Czekała na to opinia publiczna, czekały na to rodziny ofiar. To po prostu należy zrobić.

Marcin Wikło

Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. Publikuje w portalu wPolityce.pl i tygodniku "wSieci".