Dzisiaj jest: 17 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marian, Jan, Antoni

Po ujawnieniu raportu BND

Nie milkną komentarze po ujawnieniu przez "Gazetę Polską Codziennie" kopii raportu niemieckiego wywiadu BND

details-images

dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Analityk wywiadu, płk Piotr Wroński, podkreśla, że najważniejsze jest teraz zweryfikowanie wiarygodności informacji zawartych w dokumencie. 

"Niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej wraz z załącznikami. Pada w nim nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka zlecenie dokonania zamachu" - informowaliśmy kilka dni temu.


Dziennikarze "Gazety Polskiej Codziennie" dotarli do dokumentu i ujawnili jego kopię w sobotnim wydaniu "GPC" (więcej na ten temat będzie można przeczytać w najbliższym numerze tygodnika "Gazeta Polska").

Publikacja "Codziennej" wywołała ogromne poruszenie - eksperci, dziennikarze, politycy komentowali informacje o raporcie. Podkreślają również, że konieczne jest zweryfikowanie danych zgromadzonych przez niemiecki wywiad BND.

MATERIAŁ TV REPUBLIKA O PUBLIKACJI "GPC" 


Zwrócił na to uwagę również płk Piotr Wroński, który był gościem sobotniego programu "Minęła 20".

 – Dla mnie on jest prawdziwy i nieprawdziwy i to jest może najgorsza sytuacja. Jeśli jest prawdziwy, to dlaczego dopiero teraz wypłynął? Dlaczego Niemcy, mając ten dokument kilka lat temu (miał powstać w 2014 roku), nie powiadomili odpowiednich służb polskich? – stwierdził na antenie TVP Info. - A jeżeli to jest „fejk”, to dlaczego on teraz wypływa? Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć na te dwa pytania.


Z kolei Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej Codziennie", podkreślił:

 - Sytuacja, żeby poza wiedzą Putina zlecono coś ważnej komórce FSB nie jest możliwa, bo to by oznaczało pucz wewnątrz tych służb, a Putin takie pucze gasił bardzo brutalnie


W ten sposób odniósł się do spekulacji, że polski polityk skontaktował się z funkcjonariuszem rosyjskich służb poza wiedzą Putina, a to mogłoby zdejmować z prezydenta Rosji odpowiedzialność za katastrofę smoleńską.

 – Putin mógł zrzucić winę na kogoś, kto się podjął ze strony polskiej bezpośredniej realizacji. To zamówienie oznaczało dalszy ciąg realizowania uzgodnień, które być może zaistniały gdzieś wcześniej. Nie mamy na ten temat wiedzy, bo dokument na ten temat nic nie mówi – dodał T. Sakiewicz.

OBEJRZYJ PROGRAM "MINĘŁA 20"

niezalezna.plTVP Info