Dzisiaj jest: 18 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Konstancja, Maksym, Bernadeta

Patryk Jaki dla wPolsce.pl

Nie może być tak, że przed przyjęciem każdego projektu będziemy dzwonić do ambasady Izraela i pytać, czy łaskawie się na to zgadzają.

details-images

Oni wiedzą, że coś im się kończy. III RP budowali w oparciu o konstrukcję luźnego związku. Chcieli, żeby nie było silnej więzi narodowej, silnej podstawy tożsamości narodowej. Dlatego wychowywali młode pokolenie Polaków, którzy nie mieli korzenia historycznego. Gdyby to mieli, wówczas w łatwy sposób zdemaskowaliby tych, którzy tworzyli to państwo i zobaczyliby, jak tworzyli to państwo

— powiedział w rozmowie z red. Wojciechem Biedroniem w telewizji wPolsce.pl wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, odnosząc się do ataków związanych z nowelizacją ustawy o IPN.

 

Wyjaśnił, że zrozumienie mechanizmów państwa, na czym polega rozproszenie władzy, gdzie ona naprawdę jest, jest wielką sztuką.

 

Świetnie zdiagnozowali to kiedyś bracia Karnowscy mówiąc, że w wyborach tak naprawdę zdobywa się ok. 40 proc. władzy. Reszta władzy jest rozproszona. Zrozumieć cały ten system, jak w 1989 roku powstawały fundamenty III RP, bardzo ułomnej konstrukcji, potrzebna jest bardzo duża kompetencja. Osoby, które nie mają wiedzy historycznej nie będą w stanie zrozumieć, na czym to wszystko polega, będą łatwo podlegały propagandzie, którą na co dzień możemy oglądać chociażby w TVN. Dlatego ze szkół były wyrzucane lekcje historii

 

— podkreślił Jaki.

 

Pytany o to, jak ocenia ruch prezydenta Dudy, przyznał, że wierzy w to, że bilans będzie pozytywny, chociaż efekty będą mogli ocenić dopiero po latach. Dodał, że powodów jest kilka.

 

Po pierwsze, świat wreszcie usłyszał, o co nam chodzi. Po latach mówienia o „polskich obozach śmierci”, co nie spotykało się z żadną reakcją po stronie polskiej, a niektórym nawet to było „w to mi graj”, mamy porządne historyczne rekolekcje na świecie. One są bolesne, ale dla nas bardzo korzystne. (…) Ten przekaz idzie mocno w świat i to jest pierwszy pozytywny efekt

 

— mówił Patryk Jaki.

 

Dodał, że drugim efektem jest to, że Polska się zmobilizowała, również społeczeństwo. Widać, że organizacje pozarządowe, ludzie w mediach społecznościowych, dyplomacja, prawnicy, telewizja działają.

 

Również w MS powstała strona informacyjna, że nie było polskich obozów śmierci, która będzie tłumaczona również na inne języki. Cały aparat państwa się zmobilizował i będzie rozrzucał ziarna, siał i podlewał. Po kilu latach muszą wyrosnąć z tego solidne korzenie. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że było warto, bo wizerunek Polski w świecie się zmienił. Nie jesteśmy tymi, którzy odpowiadają za Holokaust, tylko nasz naród będzie postrzegany tak, jak powinien być postrzegany - zgodnie z prawdą, że był odważnym narodem, który przeciwstawił się Hitlerowi. Który od pierwszego, do ostatniego dnia wojny ponosił gigantyczne straty z tytułu swojej odwagi, patriotyzmu

 

— mówił wiceminister.

 

Odniósł się również do protestu przed ambasada Polski w Tel Awiwie. Zwrócił uwagę na pewien kontrast. Kiedy w Polsce planowano protest przed ambasadą Izraela, rząd robił wszystko, żeby do niego nie dopuścić. Kiedy taki protest odbył się w Izraelu, przed ambasadą Polski, tam nie zrobiono nic.

 

To pokazuje, że komuś zależy na eskalacji konfliktu, ale również to, że państwu polskiemu zależy na tym, żeby ułożyć sobie relacje międzynarodowe. U nas politycy zachowują się bardziej odpowiedzialnie, niż tam zawodowi dyplomaci. To jest najlepszy test intencji. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby relacje ułożyć, pomimo, że mamy prawo do tworzenia prawa bez żadnych nacisków zewnętrznych

 

— podkreślił Patryk Jaki.

 

Pytany o to, czy sprawa ustawy reprywatyzacyjnej nie jest głównym powodem problemu, z którym dziś mamy do czynienia, wiceszef MS przyznał, że wielu publicystów, również za granicą, wskazuje na to, że to mogą być kwestie powiązane, ze chodzi o duże pieniądze, ale łatwiej atakuje się z pozycji etycznej niż z pozycji finansowej, bo łatwiej to uzasadnić.

Spotkania, które odbywały się w ministerstwie przez ostatni rok są kluczem do tej zagadki. Odbyły się cztery spotkania z panią ambasador, bądź z jej zastępcą. Ani razu nie poruszono kwestii związanej z ustawą o IPN, tylko kwestię ustawy reprywatyzacyjnej. Jaki to jest sygnał? „Słuchajcie, my nie mamy problemu z tą ustawą”. Ja nie mogę doprowadzić do takiej sytuacji, że przed przyjęciem jakiegoś projektu będę dzwonił do ambasady Izraela i pytał, czy łaskawie się na to zgadzają. Ich zadaniem jest komunikowanie, że coś im się nie podoba

— powiedział minister dodając, że skoro mówili o tym, że nie podoba im się ustawa reprywatyzacyjna, to można sobie zadawać pytania, o co tu chodzi.

wkt

wpolityce.pl