Dzisiaj jest: 17 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marian, Jan, Antoni

Janusz Szewczak: Trzęsą się portki pętakom

Myślę, że Jan Vincent Rostowski ma się czego obawiać. Słowa Rostowskiego należy uznać za haniebne, podłe i wredne.

details-images

Tym bardziej, że to za jego czasów wydarzyły się afery hazardowa i paliwowa. 


wPolityce.pl: Jak ocenia Pan expose premiera Mateusza Morawieckiego? Czy będzie to rząd kontynuacji?

Janusz Szewczak): Tak, myślę, że będzie to gabinet kontynuacji dobrej zmiany – tego, co rząd PiS zrobił przez 2 lata, ale także nowego otwarcia.

Ma Pan na myśli kontakty z przedstawicielami UE?

Akurat w tej sprawie byłbym sceptyczny. Premier Morawiecki liczy na przełamanie kryzysu, ale przypominam, że do tanga trzeba dwojga. Nie spodziewam się tego, że Unia Europejska będzie chciała rozmawiać merytorycznie. Przeciwko Polsce jest zawiązany spisek.

Na czym ten spisek miałby polegać?

Wystarczy zwrócić uwagę na postawę europejskich elit, którym nie podoba się, że Polska upomina się o swoje pieniądze, a rządzący dokonują repolonizacji. Tu leży odpowiedź. Sytuacja, w której zaczynamy wybijać się na niezależność gospodarczą przeszkadza wielu wpływowym lobby.

Nie podobała się również decyzja ws. caracali…

Dokładnie. A teraz ponad ¾ caracali stoi. Te maszyny zostały po prostu uziemione.

Wróćmy do expose. Co jeszcze zwróciło Pana uwagę?

Odniesienie do Boga. Trudno wskazać drugie państwo, w którym szef rządu tak otwarcie wypowiadał się o wierze. To ewenement, zwłaszcza gdy dodamy do tego odniesienia do bohaterskich kart naszej historii. Dlatego dziwię się opiniom wypowiadanym przez sztukmistrza z Londynu Jana Vincenta Rostowskiego…

… który wypowiada się o Mateuszu Morawieckim jako przestępcy.

To haniebne i głupie z jego strony! Trudno zrozumieć, że takie opinie wypowiada facet, który pozwolił na rąbniecie naszych pieniędzy - 250 mld zł z VAT-u i 160 mld zł z CIT-u i akcyzy. Trudno też słuchać porównań obecnej sytuacji w Polsce do tej w stanie wojennym czy Korei Północnej. Jestem ciekaw, gdzie pan Rostowski bił się na ulicy z ZOMO. A może raczej siedział wtedy w londyńskim pubie? To myśmy byli ganiani, wielu z nas zostało aresztowanych, a nawet zabitych. Słowa Rostowskiego należy uznać za haniebne, podłe i wredne. Tym bardziej, że to za jego czasów wydarzyły się afery hazardowa i paliwowa. Trzęsą się portki pętakom i niektórzy – jak mam nadzieję Jan Vincent Rostowski – obawiają się komisji śledczej, która powstanie. Liczą, że sprawa rozejdzie się po kościach, ale tak nie będzie. Myślę, że pan minister Rostowski ma się czego obawiać.

Rozmawiał Aleksander Majewski

wpolityce.pl