Dzisiaj jest: 17 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marian, Jan, Antoni

Szokujący wyrok sądu w Łodzi

Jak Polska ma walczyć o reparacje wojenne skoro rzekomo polskie sądy odrzucają pozwy odszkodowawcze za niewolniczą pracę Polaków w III Rzeszy?

details-images

Portal wPolityce.pl dotarł do postanowienia Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który odrzucił pozew o odszkodowanie od państwa niemieckiego, stwierdzając, że Niemcy chroni immunitet jurysdykcyjny. Mało tego! Skład sędziowski orzekł, iż Polska Ludowa rzekomo zrzekła się dochodzenia roszczeń wojennych!

Sprawa przed Sądem Apelacyjnym odbyła się 9 listopada w Łodzi. Chodzi o kobietę, którą zmuszono do niewolniczej pracy na terenie Niemiec. Pozew do Sądu Okręgowego w Płocku wnieśli bliscy poszkodowanej w czasie wojny Polski. Sąd oczywiście odrzucił pozew, a sprawa trafiła do SA w Łodzi. Wyższa instancja również odrzuciła pozew, ale argumentacja sędziów budzi zdumienie.

Sąd w zawiły sposób, powołując się na orzeczenia Sądu Najwyższego stwierdził,wykorzystując znaną już narrację, że Niemcy chronione są immunitetem jurysdykcyjnym, z którego w skrócie wynika, iż obywatel Polski nie może przed polskim sądem dochodzić roszczeń odszkodowawczych za niemieckie zbrodnie w czasie II Wojny Światowej.

W związku z tym ani przepisy prawa polskiego, ani przepisy prawa międzynarodowego w tym zwyczaje międzynarodowe nie pozwalają w obecnym kształcie ma wytoczenie przez sąd polski powództwa przeciwko RFN w sprawie odszkodowania na rzecz osoby pokrzywdzonej w wyniku działań wojennych w okresie okupacji hitlerowskiej z uwagi na obowiązujący w tym zakresie immunitet jurysdykcyjny (pisonia oryginalna - red.)

– czytamy w postanowieniu łódzkiego sądu.

Największe wątpliwości budzi jednak dalsza argumentacja składu sędziowskiego pod przewodnictwem sędzi Anny Cesarz. Dowiadujemy się np., że wprawdzie sądy we Włoszech i w Grecji rozstrzygają podobne sprawy na korzyść ofiar niemieckiego bandytyzmu w czasie wojny, ale te orzeczenia nie stanowią dla polskiego sądu żadnego dogmatu!

(…) to jednak orzeczenia sądów krajowych nie stanowią źródła prawa międzynarodowego, choć trudno nie zauważyć(…), że wywierają wpływ na kształtowanie się tego prawa.**

– stwierdza sąd w Łodzi.

To jednak nie koniec! Łódzki sąd bezrefleksyjnie stwierdza też, nie biorąc pod uwagę, iż Polska od 1939 do 1989 r., nigdy nie była krajem suwerennym, że polskie państwo zrzekło się rzekomo możliwości dochodzenia roszczeń od Niemiec!

Dodatkowo można stwierdzić, ze Polska co najmniej dwukrotnie (w latach 1953 i 1957), w drodze oświadczeń jednostronnych, zrzekła się dochodzenia dalszych roszczeń wojennych - poza uzyskanymi na podstawie umowy poczdamskiej, a zrzeczenie to było niejednokrotnie później potwierdzane.

– czytamy w postanowieniu łódzkiego Sądu Apelacyjnego.

Kolejnym argumentem sądu, który budzi potężne kontrowersje, to stwierdzenie, że indywidualna ofiara niemieckich barbarzyńców nie ma prawa do dochodzenia roszczeń przeciwko niemieckiemu państwu! To już na starcie nie daje szans ofierze represji!

Specyfika konfliktów wojennych sprawia, że przysługiwanie państwom immunitetu jurysdykcyjnego wydaje się najbardziej uzasadnione właśnie w odniesieniu do spraw wynikłych ze zdarzeń objętych tymi konfliktami. Konflikt zbrojny - z ofiarami w wielkiej skali, ogromem zniszczeń i cierpień - nie daje się sprowadzić do relacji między państwem - sprawcą a poszkodowaną jednostką; zachodzi przede wszystkim między państwami.

– stwierdza sędzia SA w Łodzi.

Czytając uzasadnienie łódzkiego Sądu Apelacyjnego widzimy całą patologię polskiego systemu sądowniczego w odniesieniu do możliwości roszczeń polskich wobec niemieckich oprawców. Sądy, poprzez orzeczenia SN i inne akta prawne, bronią więc interesów niemieckiego giganta, który nie chce przyznać się do bestialskiego traktowania podbitych narodów i nie chce zadośćuczynić krzywdom. Interes społeczny, dobro wspólne i inne zasady, który powinny stać na straży polskiego obywatela w sądach, zastępuje się formalizmem prawnym, który jest odzwierciedleniem zgniłego kompromisu, między Niemcami i III RP. Pookrągłostołowe elity polityczne i sędziowskie weszły w ten kompromis bez żadnej refleksji i odpowiedzialności. Za szereg decyzji, w tym polskiego Sądu Najwyższego, płacą dziś ofiary III Rzeszy. Komu służy więc polskie sądownictwo?

Wojciech Biedroń

wpolityce.pl