Dzisiaj jest: 22 Listopad 2017    |    Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan

Redaktorzy i domorośli filozofowie w roli doradców Kaczyńskiego

Zastanawiam się od dłuższego czasu, co ludziom przychodzi łatwiej, sprzedawanie czy kupowanie propagandy. Im dłużej się zastanawiam tym dłużej nie wiem, co tu jest jajkiem, a co kurą.

details-images

Inna, nie tyle zajmująca, ale irytująca przypadłość to wszelkiej maści doradcy, którzy pałętają się po jakiś ruchach i partyjkach na poziomie 0,07% społecznego poparcia i nie przeszkadza im to doskonale wiedzieć, jakie fundamentalne błędy popełnia polityk, który podwójnie wygrał wybory, wbrew salonom i prawie wszystkim mediom. Głównie tacy zjawiskowi fantaści, niedojdy i pozostali sensaci, od kliku tygodni sprzedawali brednie o wymianie Beaty Szydło na Jarosława Kaczyńskiego.

Jesteśmy w przededniu rozstrzygnięcia „zagadki”, a może i dziś poznamy rozwiązanie. Rzecz jasna żadnej wymiany premiera nie będzie, co zapowiedziała rzecznik PiS. Ba! Nie będzie żadnej gruntownej wymiany ministrów, wbrew masowo pojawiającym się plotkom. Tyle sensacji! W czasie całej tej hucpy najbardziej ubawiło mnie „tłumaczenie” Kaczyńskiemu, jakie powinien podjąć kroki, żeby udowodnić swój polityczny profesjonalizm. Jak to z domorosłymi filozofami bywa katalog rad rozbiegał się od „wzięcia pełnej odpowiedzialności”, aż po „wycofanie się z polityki”. Pogadali sobie, popisali „redaktorzy” i amatorzy, a rzeczywistość i polityka, jak zwykle, okazuje się dużo bardziej przewidywalna niż wymysły poszukiwaczy sensacji. Nikt, z choćby jedną szarą komórką, nie mógł traktować poważnie takiego bzdetu, jak wymiana Premier Beaty Szydło bijącej rekordy popularności.

Pierwszym politykiem, który tę oczywistą oczywistość rozumie jest Jarosław Kaczyński i podpowiadanie Kaczyńskiemu, co w tej sytuacji należy zrobić, to tłumaczenie zawodowemu kierowcy, jak się wrzuca pierwszy bieg. Ryszard Petru podjąłby w takich okolicznościach jedynie słuszną decyzję, ale nie redaktor i domorosły filozof, którzy z produkowania bzdur żyją lub chcą zaistnieć. Polityka jest sportem wymiernym, ten kto strzela bramki, wygrywa mecze i zdobywa władzę, do bólu proste i czytelne zasady gry. Całymi latami zarzucano Kaczyńskiemu, że jest nieudacznikiem i nie potrafi wygrywać, nawiasem mówiąc często czynili to ci sami redaktorzy i domorośli myśliciele, zapominając o jednym. Zasady gry są proste, ale w Polsce przez ćwierć wieku grę faul sędziowali „drukarze”. Projekt polityczny Kaczyńskiego jest znany od 1990 roku i naprawdę w niewielkim stopniu się zmienił. Problem polegał na tym, że w skrajnej patologii życia publicznego, nie miał najmniejszych szans na przebicie.

Jeszcze dziś resztówka esbeków biega po ulicach i „podpala Polskę”, jeszcze dziś koncesjonowane media produkują rzewne historie o głodujących oprawcach i męczeńskiej śmierci politycznych samobójców. W latach 90-tych ubiegłego wieku i na początku XXI wieku esbecy Kiszczaka rządzili wszystkim, biznesem, mediami, sądami, wszelkimi instytucjami, emocjami społecznymi i nawet pop kulturą. Trudno, żeby w takich warunkach największy geniusz polityczny mógł cokolwiek zmienić. Cudem jest, że Kaczyński te 25 lat przetrwał, do tego zbudował największą partię w Polsce, która osiągnęła podwójny sukces wyborczy i spektakularny sukces powyborczy. Przywołałem kawałek historii, bo nic tak nie uwydatnia głupoty recenzentów i doradców Kaczyńskiego, jak proste zestawienie osiągnięć. Pałętający się na obrzeżach polityki i dziennikarstwa produkują złote rady, ale jakoś sami nie potrafią wyjść z nicości, marności, bylejakości, słowem porażki.

Wszystkie „sensacyjne” doniesienia o rewolucyjnych zmianach w rządzie, były żałosne na starcie i kompletnie oderwane od politycznego elementarza. Warto o tym pamiętać na przyszłość i w czasie bieżącym również. Sprzedawanie i kupowanie propagandy to nieustający przemysł ogłupiania „Szarego Człowieka”, a producenci i klientela nie przejmują się absurdalną zawartością, byle worek był atrakcyjny, to i kota w środku wcale być nie musi. Premier Beata Szydło zostaje, gorzej, że odszedł Prezydent Andrzeja Duda i jeśli nawet jakimś cudem by wrócił, to już nie będzie ten sam Prezydent Andrzeja Duda. Z dużą, najwyższą, uwagą i ciekawością czekam na poukładanie tych klocków od nowa przez Kaczyńskiego, który Bogu dziękować jest głuchy na dobre rady redaktorów i domorosłych myślicieli.

Piotr Wielgucki

kontrowersje.net