Dzisiaj jest: 22 Listopad 2017    |    Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan

Najwyższa kasta pracuje na większość konstytucyjną dla PiS

W sierpniu 2015 roku 90% Polaków nie miało pojęcia, że istnieje coś takiego, jak Trybunał Konstytucyjny i nie kojarzyło czym ta instytucja się zajmuje.

details-images

Na przełomie 2015 i 2016 roku proporcje się odwróciły, 90% Polaków o niczym innym, dzień w dzień nie słyszało, tylko o Trybunale Konstytucyjnym. Każdy miesiąc popisów Rzeplińskiego sprawiał, że notowania TK spadały na łeb i szyję, a sam Rzepliński stawał się pośmiewiskiem. Teraz mamy listopad 2017 roku i Polacy wiedzą o KRS tyle samo, co dwa lata temu o TK, ale jeśli sprawy dalej się potoczą w takim kierunku, to na przełomie 2017 i 2018 roku obudzimy się w nowej rzeczywistości.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Platformie udawało się przez 8 lat ogłupiać naród straszeniem PiS, wszystko po nich spływało, aż przyszedł moment, w którym razem z taśmami „Sowy” i innymi przekrętami społeczeństwo powiedziało dość. Sprzeciw odnosił się zarówno do samej PO, jak i do straszenia PiS-em. Przy takim obrocie spraw jednocześnie z Pałacu wyleciał safanduła Bronek i cała PO z rządu. Potrzeba było zmęczenia materiału, które doprowadziło do radykalnej zmiany. Najwyższa kasta jest w tej chwili jak PO mniej więcej z 2013 roku. Ludzie widzą, że to jest towarzystwo irytujące, pełne propagandowego bełkotu i niewyjaśnionych źródeł dochodów. Polacy łatwo też przyswajają sędziowskie kradzieże kiełbasy, pamięci USB i pięćdziesiąt złotych skradzione staruszce. Widzą to i co najważniejsze widzą pełna bezkarność, przeciągające się postępowania i traktowanie sędziów przez innych sędziów, jak święte krowy.

Z drugiej strony obowiązuje jeszcze strach przed PiS, jednak innego rodzaju. Często i gęsto słychać głosy, że sądy to prawie dno, ale jak PiS obstawi swoim sędziami będzie jeszcze większy zamordyzm. Dokładnie takie same reakcje społeczne można było zaobserwować na dwa lata przez zwycięstwem PiS. PO była dla wielu nie do zniesienia, jednak wymiana na PiS wiązała się z większymi obawami. Zasada niech będzie, co jest, bo może być gorzej, obowiązuje do czasu, kiedy gorzej już być nie może. Nie ma miesiąca, tygodnia, a tak po prawdzie nawet dnia, żeby ktoś nie został przez sąd przeczołgany, komuś nie stała się krzywda. Zapadają skandaliczne wyroki i postanowienia, w sposób ewidentny przeczące zdrowemu rozsądkowi i elementarnemu poczuciu sprawiedliwości. Składy sędziowskie, zwłaszcza w wyższych instancjach, przypominają oddziały geriatryczne i przywołują fatalne skojarzenia.

W takich warunkach KRS odstrzeliła 265 młodych asesorów, co i umiarkowanym obrońcom najwyższej kasty włos zjeżyło. Patrząc na podobne wybryki, człowieka w naturalny sposób bierze cholera, ale z drugiej strony może się okazać, że czas wcale nie jest stracony. Może potrzeba jeszcze dwóch lat degrengolady sądowniczej, żeby Polacy przestali się bać zmian PiS i powiedzieli DOŚĆ!? Nie ma takiej opcji, żeby najwyższa kasta z własnej inicjatywy, woli i przekonania, cokolwiek w sądownictwie zmieniła na lepsze. Hasło „sądy oczyszczą się same” to jeden z najstarszych dowcipów. Bez wprowadzenia zmian z zewnątrz nie zmieni się nic, ale wiadomo, że były Andrzej Duda się zbiesił i ustawy zostały zblokowane. Radości z tego powodu nie wyrażam, niemniej kto wie czy przypadkiem nie obróci się to całe zło w jedno wielkie dobro.

Skoro nie da się inaczej, to może trzeba przeczekać dwa lata, do następnych wyborów, żeby się kasta zdemoralizowała i ośmieszyła na oczach obywateli do imentu i dopiero wtedy pójść na całość. PiS ma spory kapitał, udowodnił Polakom, że dotrzymuje obietnic wyborczych, bo tak między nami w te 500+ sam do końca nie wierzyłem i zakładałem, że po wyborach zostanie tylko kadłubowy projekt. Stało się inaczej i po dwóch latach Polacy bardzo wysoko oceniają rząd i PiS, większość uważa też, że sprawy gospodarcze idą we właściwym kierunku. Jeśli PiS z reformy sądownictwa uczyni wyborcze hasło numer jeden i połączy je z pokazywaniem patologii w sądownictwie, ma szansę na powtórkę sukcesu wyborczego, ale tym razem na poziomie większości konstytucyjnej.

Piotr Wielgucki

kontrowersje.net