Dzisiaj jest: 22 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr

Dyskusja z cyklu "Tajemnice wywiadu" Cenckiewicz i Siemiątkowski o płk. Kuklińskim.

Zakres wiedzy, którą posiadał płk. Kukliński był gigantyczny i tożsamy z ludźmi, którzy pełnili funkcję szefa Sztabu Generalnego czy Ministra Obrony Narodowej PRL.

details-images

Kolejne spotkanie z cyklu „Tajemnice wywiadu” poświęcone było osobie płk. Ryszarda Kuklińskiego. W debacie prowadzonej przez Witolda Gadowskiego udział wzięli: prof. Sławomir Cenckiewicz i prof. Zbigniew Siemiątkowski.

Kukliński dla mnie był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, który pod wpływem sierpnia 1968 roku - inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, a później masakry grudniowej 1970 roku przejrzał na oczy i postanowił przejść na stronę dobra. Na przełomie lat 1968-72 nastąpił w nim jakiś przełom i on zrozumiał, że PRL, ale przede wszystkim LWP jest bardzo ważnym narzędziem wpływów sowieckich w Polsce

— zaznaczył prof. Cenckiewicz.

Kukliński był pracownikiem Zarządu I Sztabu Generalnego - najważniejszej komórki w wojsku, która decydowała o wprowadzeniu nowych rodzajów broni, która stale współpracowała z Moskwą, która planowała atak na Zachód - mówił historyk.

Z tej perspektywy uznał, że Układ Warszawski w tamtym czasie ma przewagę nad Paktem Północnoatlantyckim i w sytuacji napięcia międzynarodowego, decyzji o wywołaniu wojny przez Moskwę, UW może tę wojnę wygrać.

Gotowe były plany uderzenia na Zachód, w których poświęcano ludność dużego obszaru Polski.

 

autor: Blogpress.plautor: Blogpress.pl

 

Mój stosunek do Ryszarda Kuklińskiego jest bardzo złożony

— stwierdził Siemiątkowski. I dodał:

Na jego temat jest więcej pytań niż odpowiedzi. W momencie, gdy zdecydował się nawiązać kontakt, przekroczył smugę cienia. Od tego momentu wszystko co robił przestało być jego własnością. To cecha wszystkich agentów, on stał się własnością jego agencji wywiadowczej. Nawet gdy zakończy się jego misja, to musi pozostać lojalny wobec swojej centrali. (..) Wiemy tylko to, co sam mówił i to co zdecydowała się opublikować jego centrala wywiadowcza.

Trudno więc dokonać weryfikacji słów i rzeczywistej działalności i roli Kuklińskiego.

To nie jest jednowymiarowa postać

— mówił Siemiątkowski.

Kim był Ryszard Kukliński? Młodym człowiekiem, który w 1947 roku bez żadnych wahań, afirmując istniejący system, zapisuje się do PPR i zgłasza się do Szkoły Oficerskiej. Ma 17 lat, w tym czasie w lesie są 2-3 tysiące Żołnierzy Wyklętych. Fałszuje własny życiorys, pisząc, że w czasie wojny był członkiem Związku Walki Wyzwoleńczej” (małej grupy konspiracji przedpepeerowskiej). Po wykryciu fałszerstwa został usunięty ze szkoły oficerskiej, a potem przywrócony po interwencji gen. Stanisława Popławskiego.

Nie znalazłem żadnej wypowiedzi Kuklińskiego, w której by wyjaśnił ten fenomen. Jak to się stało, że w jego sprawie podejmuje interwencję aż wiceminister obrony narodowej.

Przechodzi potem klasyczną drogę oficerską, ale „był oficerem, któremu było wolno więcej”. Pływał jachtem na Bornholm, uczestniczył w szpiegowskich misjach do Szwecji.

 

autor: Blogpress.plautor: Blogpress.pl

 

Podczas dyskusji spierano się o to, kiedy naprawdę zaczęła się współpraca Kuklińskiego z Amerykanami. Siemiątkowski zasugerował, że mogło się to stać dużo wcześniej niż w 1971 roku, bo w czasie pobytu w Wietnamie w latach 1967-68. Jednak Cenckiewicz odpierał ten zarzut, uznając, że wówczas Kukliński zachował się lojalnie wobec swoich mocodawców, pisząc - jako kierownik grupy Kontrolnej w Międzynarodowej Komisji Nadzoru i Kontroli w Wietnamie - raport, w którym ukrył zbrodnie komunistycznego Wietkongu. Wewnętrzne śledztwo w LWP po ucieczce Kuklińskiego nie potwierdziło także tezy o wcześniejszym werbunku w Wietnamie. „Był wówczas gorliwym bolszewikiem”.

Druga kwestia sporna, to pytanie czy Kukliński był oferentem i samorodkiem „wywiadowczym” - jak podtrzymywał Cenckiewicz, czy osobą przeszkoloną przez służby wywiadowcze - jak uznał Siemiątkowski. Kolejna wątpliwość to kwestia ewakuacji Kuklińskiego przez Amerykanów, czy w ten sposób - jak sugerował to Siemiątkowski - nie przykryto dekonspiracji innego agenta, lepiej ulokowanego w Sztabie Generalnym LWP i cenniejszego.

Cenckiewicz podkreślał, że Kukliński miał świetne kontakty z wysokimi oficerami, w tym z Wojciechem Jaruzelskim, i praktycznie nikt nie podejrzewał go o jakieś kontakty z obcym wywiadem. W związku z tym nie miał dostatecznej ochrony kontrwywiadowczej. Według historyka system kontrwywiadu PRL był dziurawy. „To w ogóle nie funkcjonowało”.

Przekazywali mu materiały, do których nie miał tytułu, żeby je oglądać, cieszył się tak wielkim zaufaniem.

 

autor: Blogpress.plautor: Blogpress.pl

 

Prof. Cenckiewicz nawiązując do swojej książki „Atomowy szpieg” podkreślił:

Z dzisiejszej perspektywy, osobistej pracy w Wojskowym Biurze Historycznym napisałbym lepszą książkę, ale tylko w tym rozdziale, który dotyczył stanu wiedzy płk. Kuklińskiego. To co Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Puchała opowiadali, że on tak naprawdę nie miał poważnej wiedzy, którą mógł się dzielić z Amerykanami… To wszystko przez dostęp do materiałów Zarządu I Operacyjnego Sztabu Generalnego, w tym do dokumentów, które sam Kukliński sygnował albo do których miał dostęp albo do gier wojennych, w których brał udział - z całości tej dokumentacji wynika, że zakres wiedzy, którą on posiadał był gigantyczny i tożsamy z ludźmi, którzy pełnili funkcję szefa Sztabu Generalnego czy Ministra Obrony Narodowej. Wiem więcej na ten temat niż kiedy pisałem swoją książkę.

Uczestnicy debaty podkreślali tragizm postaci płk. Kuklińskiego, który „po ludzku stracił wszystko”: rodzinę, synów, nie był rozumiany przez rodaków, a po ucieczce do USA czuł się samotny i niepotrzebny.

Jednak Cenckiewicz stwierdził, że w przeciwieństwie do tajnych służb sowieckich (i także PRL-owskich), w których jest pogarda wobec źródła osobowego, wobec agenta, cechą charakterystyczną tajnych służb zachodnich jest szacunek do źródła. Świadczył o tym także sztab psychologów, który po zmianie oficera prowadzącego Kuklińskiego starał się, żeby polski szpieg tego nie zauważył i cały czas sądził, że ma do czynienia z tym samym oficerem CIA Davidem Fordenem, z którym był w przyjacielskiej relacji.

Cała dyskusja na filmie:

Relacja:

tekst - Margotte

foto i wideo - Bernard

Całość na Blogpress.pl