Dzisiaj jest: 22 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr

Sfałszowane wybory pod nadzorem NKWD

19 stycznia 1947 roku odbyły się w Polsce wybory do sejmu. Rosjanie wiedzieli, że nawet w atmosferze terroru prowadzonego przez oddziały NKWD i UB,

details-images

które po prostu likwidowały przeciwników politycznych, nie uda się im uzyskać zwycięstwa. Nastroje społeczne zbadano wcześniej przy okazji referendum – Polacy nie mieli zamiaru poprzeć komunistów. Podjęto decyzję o fałszerstwie na ogromną skalę. Z Moskwy oddelegowano do tego zadania specjalną grupę płk. Pałkina.

Przygotowywane przez milicję, UB, działaczy PPR i urzędników sposoby fałszowania wyników wyborów, przywódcy komunistyczni uzupełnili dezinformacją. Partia komunistyczna postanowiła przystąpić do wyborów w kamuflażu, jako jedno z ugrupowań Bloku Demokratycznego. W życiu publicznym i prasie unikano słów „komunizm” i „kolektywizacja”. Jednocześnie w okresie przedwyborczym znów więziono i mordowano działaczy PSL. Z list wyborczych usunięto około pół miliona nazwisk ludzi nieukrywających swoich antykomunistycznych przekonań, odbierając im w ten sposób prawo do głosowania, co teoretycznie możliwe było jedynie na podstawie prawomocnego wyroku sądowego. W 10 okręgach wyborczych (na 52) pod lada jakimi pretekstami unieważniono listy kandydatów opozycji, na polecenie władz bezpieka zlikwidowała co najmniej 33 zarządy powiatowe PSL, do komisji wyborczych nie dopuszczano mężów zaufania tej partii – ostatecznie byli oni tylko w 296 komisjach na 6726! Wiece wyborcze, podczas których „przekonywano” do głosowania na komunistów i ich sojuszników organizowało wojsko. W sumie wojskowe „grupy ochronno-propagandowe” odbyły ponad 70 tys. takich „spotkań przedwyborczych”. Pogardliwą demonstracją siły i bezkarności komunistów stał się rozpoczęty 4 stycznia 1947 r. pokazowy proces polskich patriotów i żołnierzy z Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. „Wynik” wyborów ustalono właściwie w listopadzie 1946 r.: PPR i PPS podpisały wówczas tajne porozumienie o podziale mandatów w przyszłym sejmie, rozdysponowano również najważniejsze stanowiska oraz ministerstwa. 

Wybory odbyły się 19 stycznia. Wyborcom kazano głosować na Blok Demokratyczny pod groźbą szykan, nie przestrzegano tajności głosowania. „Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy” powiedział niegdyś Stalin i pamiętali o tym jego protegowani w Polsce. Przedstawiciele PSL nie zostali dopuszczeni do liczenia. Ponownie pracowała grupa płk. Pałkina, który za referendum otrzymał order Czerwonego Sztandaru. Należy się tylko dziwić, że Blok Demokratyczny „uzyskał” zaledwie 80,1 proc. głosów. Dało to mu 394 mandaty w Sejmie Ustawodawczym (na 444 miejsca); opozycyjne PSL uzyskało ich 28. Nieśmiałe protesty Amerykanów i Brytyjczyków przeciwko fałszerstwom zostały zlekceważone. Komuniści polscy czuli się pewnie. PPR oficjalnie została – jak to określił Władysław Gomułka – „hegemonem narodu”, a blisko czterystu posłów posłusznie zamieniało w prawo każdy pomysł partyjnych mocodawców. 

Nie sposób ustalić, jakie były prawdziwe wyniki wyborów. PSL, dysponując w miarę pewnymi wynikami z zaledwie 100 komisji, szacowało, że otrzymało ponad 60 proc. głosów. Członkowie PPR z Kielecczyzny przyznawali, że Blok Demokratyczny poparło mniej niż połowa głosujących. 
Piątego lutego 1947 r. Sejm wybrał prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej: został nim Bolesław Bierut, oficjalnie bezpartyjny komunista, pułkownik NKWD, we wszystkim posłuszny zaleceniom Moskwy i osobiście zainteresowany zdławieniem w Polakach ducha oporu. Dzień później powołano rząd pod przewodnictwem premiera Józefa Cyrankiewicza, niegdyś członka PPS, obecnie cynicznego sprzymierzeńca komunistów, który już niedługo przyczyni się do zamordowania Rotmistrza Witolda Pileckiego. Opozycja straciła jakikolwiek wpływ na losy kraju, a narastająca nagonka i mnożące się akty terroru wskazywały, że komuniści zupełnie odrzucili zasady  praworządności, przyjmując zbójecką „praworządność proletariacką”.

Cały tekst Tomasza Panfila o sfałszowanych wyborach ukaże się w najbliższym wydaniu "Gazety Polskiej"


niezalezna.pl