Dzisiaj jest: 22 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr

Położna z Auschwitz

Stanisława Leszczyńska. Polka, żarliwa katoliczka, położna. W obozie koncentracyjnym odebrała ponad trzy tysiące porodów

details-images

i żaden z noworodków ani żadna z matek nie umarła.

W Auschwitz Birkenau stała się więźniem numer 41335. Z racji zawodu skierowano ją na oddział szpitalny, chociaż miejsce to w najmniejszym stopniu nie zasługiwało na tę nazwę. - Niedożywione, ciężarne kobiety - pisze Bartosz Bogdański w artykule "Do tego piekła spłynął na nas anioł miłosierdzia" ("Czas Stefczyka" nr 132 z czerwca 2016) - czekały na poród na zawszonych kocach, po których biegały szczury. Nie było żadnych leków, poza kilkoma aspirynami na cały szpital. 

Sprzeciwiła się niemieckiemu oprawcy 

Niemcy kazali lekarzom i pielęgniarkom zabijać noworodki. Dwie oddelegowane do tego Niemki topiły noworodki w beczce. Pomimo rozkazu zabijania niemowląt odważna polska akuszerka ratowała dzieciom życie. Niemiecki zbrodniarz, sadystyczny lekarz Mengele osobiście kazał położnej mordować. Drobna, wygłodzona kobieta o błękitnych oczach odważnie mu się sprzeciwiła. Tak opowiada o tym jej syn Bronisław: Mengele podszedł do niej i zaczął mówić, że o Oświęcim to nie pensjonat. Zagroził, że jak ujrzy pieluszkę, to ukarze śmiercią. Mama odpowiedziała, że nie wolno zabijać dzieci, że on o tym dobrze wie, bo jest lekarzem, składał przysięgę. Wtedy w Niemczech dużo pisano o bohaterstwie, a on nagle zobaczył, że więzień się nie boi i potrafi bronić innych.

Niemiecki personel zbiegał się oglądać pracę położnej, przy której znajdujące się w opłakanym stanie położnice rodziły bez problemów. Mengele nie dowierzał, że żadne z dzieci nie zmarło przy porodzie. To nie zdarzało się w najlepszych szpitalach uniwersyteckich. A ona pracowała pogrążona w głębokiej modlitwie i wypraszała cuda u Boga, bo jak inaczej nazwać te niezwykłe rezultaty w fatalnych warunkach. Przed każdym porodem modliła się, potem dziękowała Bogu za szczęśliwe rozwiązanie, w końcu chrzciła noworodka. 

Anioł dobroci

- Do tego piekła spłynął na nas anioł miłosierdzia - tak podsumowała postać pani Stanisławy jedna z więźniarek. Powszechnie nazywano ją "aniołem dobroci". Krzepiła cierpiących, okazując im miłość i zrozumienie. Dzieliła się jedzeniem, zubożając swoją mizerną porcję. Nic nie było od niej dalsze niż bezradność i strach. Po prostu nie myślała o sobie, tylko o innych. Papież Jan Paweł II wskazał na tę położną jako przykład chrześcijańskiego miłosierdzia. 

Urodzona położna

Przyszła na świat w skrajnej biedzie 8 maja 1896 r. Ojciec Henryk daremnie szukał stałego zatrudnienia w Łodzi. Matka Stanisława, po niej odziedziczyła imię córka, pracowała jako robotnica w fabryce Poznańskiego. Z siedmiorga, oprócz niej, zachowało życie tylko dwóch braci Henryk i Jan. Podczas pierwszej wojny światowej pracowała jako wolontariuszka w Komitecie Niesienia Pomocy Biednym. Wtedy panna Stanisława z domu Zambrzycka poznała młodego drukarza Bronisława Leszczyńskiego. Pokochali się gorącą miłością a w 1916 r. wzięli ślub. Bóg pobłogosławił ich czworgiem dzieci. Wszystkie odziedziczyły pasję niesienia pomocy innym po matce. Zostały lekarzami. Była już mężatką, gdy rozpoczęła naukę w Warszawskiej Państwowej Szkole Położniczej i ukończyła ją z wyróżnieniem. Wtedy rozwinęło się w pełni jej powołanie. Wchodząc do mieszkania przyszłej matki, zawsze kreśliła znak krzyża nad sobą, nad rodzącą i później nad noworodkiem. Dziecko zawsze traktowała jako dar boży. Nigdy nie popadała w rutynę. Za każdym razem na nowo przeżywając cud narodzin. Była niezwykle kompetentna, a jednocześnie promieniowała przyjaźnią i życzliwością. Podczas II wojny światowej nie potrafiła pozostawać bezczynnie. Pomagała Żydom i ukrywającym się przed gestapo, dostarczając im żywność i fałszywe dokumenty, które wyrabiał na zlecenie podziemia jej mąż drukarz. Uniknął on aresztowania, urywając się ale żona i trójka dzieci zostały zatrzymane. Synów osadzono w obozach Gusen i Mauthausen, a Stanisławę i Sylwię uwięziono w Auschwitz Birkenau. Tak zaczęła się jej epopeja. 

Dziękuję Bogu, że tam byłam

Obóz przeżyło trzydzieścioro dzieci, którym pomogła przyjść na świat. Opisała to w książce "Wspomnienia położnej z Oświęcimia". Po premierze "Oratorium oświęcimskiego", które skomponował na jej cześć Jerzy Maksymiuk, podszedł do niej jeden z dziennikarzy i zadeklarował, że ogromnie współczuje z powodu uwięzienia w Auschwitz. W odpowiedzi usłyszał, że położna każdego dnia Bogu dziękuje, że tam była. 

3 marca 1992 r.został wydany dekret, na mocy którego powołano trybunał ds. kanonizacji Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej. Jej wizerunek widnieje na złotym Kielichu Życia i Przemiany złożonym przez pielęgniarki na Jasnej Górze.

Raport położnej kończy się słowami szczególnie aktualnymi dzisiaj, gdy znów pojawia się widmo aborcji na życzenie. - Jeżeli w mej ojczyźnie - pisała - mimo smutnego z czasów wojny doświadczenia - miałyby dojrzewać tendencje skierowane przeciwko życiu, to wierzę w głos wszystkich położnych, wszystkich uczciwych matek i ojców, wszystkich uczciwych obywateli w obronie życia i praw dziecka.


Kaja Bogomilskaniezalezna.pl