Dzisiaj jest: 19 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

Rostowski i Balcerowicz mogliby Gierkowi buty czyścić

Gdy Balcerowicz wylicza, że długi Polski przekraczają już 250 proc. PKB, licząc tzw. dług ukryty, chce się zawyć do księżyca. Tym bardziej, że sam profesor przez patronowanie szokowej transformacji gospodarczej,

details-images
polegającej w efekcie na wyzbyciu się przez Polskę za przysłowiową „złotówkę” rodzimego przemysłu oraz sektora finansowego, jest jednym z wiodących kreatorów czarnej „d”, w której obecnie siedzimy.

Przebrany w piórka obrońcy gospodarki i OFE Balcerowicz wydaje się w tej roli mało wiarygodny. Warto więc zastanowić się, czym różni się dzisiejsze zadłużenie, w porównaniu do tego, które zrobił, pogardzany przez wiele lat przez pseudoliberałów, Gierek.

Prześmiewany „komuch” Gierek zadłużył bowiem Polskę na 19,6 mld dol. plus krótkookresowe zadłużenie (które od razu spłacono) w wys. 3,4 mld dol. Łączne zadłużenie we wrześniu 1980 r. wyniosło 23 mld. dolarów. Jest to niewiele, biorąc pod uwagę nawet ówczesną wartość pieniądza. Warto wspomnieć, że jeszcze w latach 70. spłacono wierzycielom kredyty o wartości dwukrotnie większej, niż kwota pozostała do spłacenia w 1980 r. Było z czego spłacać i taka jest podstawowa różnica pomiędzy gospodarowaniem tow. E. Gierka a J.V. Rostowskiego! Ten pierwszy nie tylko zaciągał, ale też szybko regulował kredyty, a mógł to robić, bo wbrew obiegowej opinii nie wszystkie pobudowane przez Gierka polskie zakłady były permanentnie nierentowne np. ZCH Police, Zakłady Radiowe Unitra-Diora w Dzierżoniowie, Zakłady Cukiernicze 22 lipca (E. Wedel), fabryki zbrojeniowe w Radomiu i Pionkach itd.. Gierek za 23 mld dolarów długu zewnętrznego, pobranego na stosunkowo atrakcyjnych warunkach, stworzył w ciągu dekady 4 mln miejsc pracy (w FSO i innych fabrykach motoryzacyjnych, w elektrowniach, kopalniach węgla i miedzi w hutach, stoczniach itd.). Wybudował 3 mln mieszkań, 2500 km dróg.

- W polityce tamtego okresu zasadniczy nacisk położono na rozwój przemysłu i infrastruktury gospodarczej. Łącznie zbudowano 557 nowych przedsiębiorstw; dla porównania w dwudziestoleciu 1951-1970 zbudowano ich 506. Inna była przy tym jakość techniczna tych przedsiębiorstw. W latach 1951-1970 prawie w całości przedsiębiorstwa te wyposażano w technologie importowane z ZSRR, natomiast w latach 1971-1980 – w najnowsze technologie zachodnioeuropejskie, w części też amerykańskie – ocenia te czasy prof. Paweł Bożyk, były doradca ekonomiczny E. Gierka .

Za czasów tego I sekretarza PZPR pięciokrotnie wzrosła produkcja samochodów osobowych, 25-krotnie – produkcja obrabiarek sterowanych numerycznie (eksportowanych zresztą na cały świat), 20-krotnie – produkcja komputerów. Następcy Gierka S. Kania i M. Rakowski przejedli dochody z inwestycji, podwajając dług i stawiając Polskę na skraju bankructwa. Przy tym nie mieli pomysłu, jak wybrnąć z tej sytuacji. Gierek był jednak nadal potrzebny, chociaż już w całkiem nowej roli. Po 89 roku stał się dyżurnym „chłopcem do bicia” dla prekursorów gospodarczej terapii szokowej, u której podstaw stała nie tylko rygorystyczna polityka monetarna, ale też neoliberalna dogmatyka głosząca, że sprywatyzowanie przedsiębiorstw za wszelką cenę i jak najszybciej nie tylko w każdym przypadku podniesie ich efektywność, ale na wiele lat stanie się kołem zamachowym gospodarki. Nowym zarządcom firm, czyli byłemu aparatowi PZPR-owskiemu nie zależało tak naprawdę na rozwoju wolnego rynku, ale na przechwyceniu państwowych zakładów. Wielu zresztą rentownych i z zabukowanymi na lata zagranicznymi kontraktami. Przedsiębiorstwa te, uważane za przestarzałe i bez przyszłości – wg. oceny prof. Kazimierza Z. Poznańskiego - sprzedawano zagranicznemu kapitałowi za ok. 10 proc wartości. Nomenklatura znakomicie zarobiła na dzikiej, „balcerowiczowskiej” prywatyzacji, czytaj, na wysprzedaży majątku zagranicznym inwestorom. Polska nie wpuściła zagranicznych inwestorów pozyskując od nich know-how i pieniądze, ale pod warunkiem zachowania kontroli nad dochodowymi firmami (w tym bankami) przez rodzimy kapitał, także należący do inwestorów giełdowych. Kluczowe banki, strategiczne zakłady energetyczne, przedsiębiorstwa np. branży chemicznej i innych dochodowych sektorów, powinny być tylko w mniejszej części własnością zagranicy, żeby akumulować kapitał w kraju. A tak się nie stało.

 

O poważnych mankamentach i efektach transformacji gospodarczej Polski, z aktywnym udziałem Balcerowicza i zainteresowanego dziką prywatyzacją zachodniego kapitału spekulacyjnego, mówił ostatnio prof. Witold Kieżun.:

 

Na 100 największych przedsiębiorstw mamy ok. 30 procent, ale cały szereg polskich przedsiębiorców ma również kapitał zagraniczny. W dalszym ciągu praktycznie rzecz biorąc nie jesteśmy u siebie, jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego”

 

Krótki bilans: D. Tusk to 800 mld- 1 bln zł długu wewnętrznego i zewnętrznego, pomimo, że otrzymaliśmy ok. 100 mld dolarów z Unii Europejskiej (z czego spora część wróciła różnymi drogami do państw „donatorów”), wysprzedany przemysł i sektor bankowy, 700 tys. urzędasów podnoszących koszty funkcjonowania państwa, 3 mln ludzi opuściło kraj, a pomimo tego jest nadal 2 mln bezrobotnych. Systematycznie niszczona spółdzielczość. Wynik: Polska na dnie wielu rankingów krajów, np. innowacyjności, nauki i badań. Plusy: 1500 km wybudowanych dróg i 4 stadiony oraz wzmocnienie się samorządów lokalnych; nieliczne inne można dopisać.

 

Zdaniem prof. Krzysztofa Rybińskiego długi kolejnych rządów III RP pogrążyły Polskę być może nawet na 100-200 lat. Jak mogło do tego dojść?

 

 

-Kacyk często wyprzedaje obcym kawałki swojej ojczyzny, a zdobyte środki przejada. I jeszcze się zadłuża u obcych, którzy mogą go kontrolować dzięki tym długom. Przez 20 lat elity w Polsce sprzedały kapitałowi zagranicznemu większość sektorów polskiej gospodarki, pieniądze przejedzono i jeszcze narobiono nowych długów na prawie bilion złotych – ocenia prof. Rybiński to, co się działo i nadal się jeszcze dzieje

 

Co dalej? Z pewnością kolejnym ekipom zarządzającym polskimi finansami nie będzie czego zazdrościć. Spustoszenie jest totalne.

 

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

wGospodarce.pl