Dzisiaj jest: 19 Styczeń 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

Lichwa była kiedyś surowo karana i może jest czas by do tych praktyk powrócić?

O działaniach parabanków, systemie bankowym i międzynarodowym lichwiarzom rozmawiamy z profesor Grażyną Ancyparowicz.

details-images
 

Arkady Saulski: Przy okazji głośnej afery Amber Gold, rykoszetem poszedł też atak na SKOKI – w mediach przedstawione niemal jak piramidy finansowe.

Prof. Grazyna Ancyparowicz: Zacznijmy od tego, że nie sposób stwierdzić jakiekolwiek nieprawidłowości dotyczące SKOKów. Tutaj nikt nie powinien był się wtrącać – SKOKi miały swoją ustawę, swój organ nadzoru czyli Kasę Krajową, która funkcjonowała znakomicie. Procesy konsolidacji charakterystyczne przecież też dla sektora bankowego przebiegały niesłychanie harmonijnie, w sposób wyważony. Był to polski, prawdziwy kapitał a zasługi kierownictwa Kasy są ewidentnie dla wszystkich i potwierdzone – choćby poprzez mianowanie senatora Grzegorza Biereckiego szefem Rady Credit Unions (WOCCU). To jest nie tylko potwierdzenie jego wysokich kwalifikacji ale też sukcesu jakim są SKOKi.

Więc co takiego się stało, że SKOKi pomimo tak dalekiej transparentności, zdecydowano się poddać zmianom ustawowym?

Niestety sytuacja zaczęła się zmieniać w połowie 2008 roku – z różnych powodów. Przede wszystkim dlatego, iż SKOKi wtedy zyskały bardzo dużo klientów. Dopóki to były maleńkie organizacje dopóty nikt ich nie ruszał – ludzie się w SKOKach zrzeszali, zasady były bardzo jasne. To się odbywało trochę na zasadzie samopomocy, subsydiarności, dobra wspólnego – wszystko było w porządku. Natomiast w połowie 2008 roku kryzys finansowy który zaczął się w Stanach Zjednoczonych o rok wcześniej (w połowie 2007 roku, chociaż wtedy niewiele osób zdawało sobie sprawę, że jest kryzys) kryzys zaczął docierać do Europy. Ten kryzys dotknął też różne instytucje „wokół” sektora bankowego – a więc też pewne firmy inwestycyjne obracające aktywami, że tak powiem – nie pierwszej świeżości i wysokiej jakości. Te firmy zaczęły się zastanawiać co można na kryzysie ugrać? Na jaki rynek wejść, żeby chociaż trochę podreperować straty. Wielkie banki mające w Polsce status spółki akcyjnej, im SKOKi specjalnie nie przeszkadzały. Banki spółdzielcze też sprawnie funkcjonowały i absolutnie nie było tutaj większego problemu. Natomiast instytucje które działają w otoczeniu banków  - często są to instytucje zagraniczne – poprzez swoje wpływy na różne osobistości w MFW, w Banku Światowym zamierzały przejąć część aktywów takich drobnych ciułaczy.

Ci „drobni ciułacze”, jak ich pani profesor nazywa nie generują przecież jakichś dużych dochodów. Dlaczego uznano, że to opłacalne?

Oni w tych firmach sobie nawet policzyli, że tutaj mają pewne szanse – obliczyli, że jeśli im się uda sprywatyzować emerytury a potem wyeliminować drobną spółdzielczość, to mogą liczyć na zyski – i to nie tylko w Polsce ale w ogóle w krajach tzw. emerging markets – około trzydzieści bilionów dolarów do 2025 roku! No i rozpoczęła się akcja pod tytułem „musimy dbać o bezpieczeństwo”. To zresztą ulubiony frazes stosowany przez MFW i Bank Światowy. Kiedyś przecież jak wprowadzano piramidy finansowe zwane OFE to się mówiło o bezpieczeństwie emerytalnym, bezpieczeństwie dzięki różnorodności i korumpowało się ludzi wizją wycieczek na emeryturze. Tutaj nie wiem jak wyglądał proces korupcji, bo nie ma jeszcze raportu na ten temat – w przeciwieństwie do raportu, który jest na temat OFE. A jeśli chodzi o SKOKi zaczęto stosować zabiegi, aby ograniczyć kompetencje Kasy Krajowej i przekazać te kompetencje organom nadzoru.

A może wraz ze wzrostem liczby klientów kas zmiana formy kontroli była wskazana?

Ja chcę zwrócić uwagę, że nadzór nad kasami obok Kasy Krajowej sprawował też w zakresie polityki monetarnej Narodowy Bank Polski i żadnego zagrożenia nie było. A w sferze finansów sprawował nadzór Minister Finansów. I w tamtym okresie żaden minister nie atakował SKOKów. Od 2008 roku zaczęła się cała „zabawa”, ponieważ chodziło o to aby te firmy, które straciły już sporą klientelę na zachodzie a u nas miały swoje przyczółki (nazw nie chcę wymieniać bo nie mam pieniędzy na procesy, ale wiadomo o które firmy chodzi) mogły przejąć tę klientelę.

To wszystko brzmi jednak bardzo tajemniczo – czy może pani profesor doprecyzować o jakie firmy chodzi?

Jakie to są firmy? To są firmy, które powinny mieć wyeliminowany dostęp do rynku, ponieważ one przekraczają wszelkie standardy z kodeksu etycznego i biznesowego. One wykorzystują niewiedzę ludzi na temat produktów finansowych. Oferują bardzo wysoko oprocentowane kredyty – co jeszcze nie jest najgorsze, ale horroru dopełniają formy windykacji tych należności. Było wiele przypadków, nagłaśnianych w prasie, iż ludzie tracili na rzecz tych instytucji mieszkania. Gdzie wobec tego znajduje się polskie prawo? Bo jeżeli jest umowa zawarta w złej wierze, gdzie jedna ze stron jest po prostu oszustem, podsuwa jakieś papiery do podpisania i ten biedny człowiek nie za bardzo wie co podpisuje. Jeżeli ktoś tak postępuje to wierzytelności powinny ulegać przepadkowi. No ale w Polsce niestety jest tak, że prawo jest tak stosowane (bo nie mówię, że taka jest litera prawa), że zawsze chroni się przestępcę, nigdy ofiarę. I mamy wiele dramatów przez działanie takich firm. One nie podlegają żadnemu nadzorowi, one zupełnie nie mają żadnych ograniczeń, bo działają na bazie ustawy o prowadzeniu działalności gospodarczej. I tym jakoś ani minister finansów, ani Bank Światowy się nie zajął. Nikt tam nie zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście nie ma zagrożenia dla klientów takich firm, a jeśli są – to jakiego rodzaju. Wielokrotnie wyższe odsetki od kredytów, nikt w tych firmach przecież nie zbiera depozytów bo chodzi o akcje kredytową – konkretnie pożyczkową, bo te firmy nie mają prawa udzielać kredytów – to może tylko bank.

Dlaczego korzystanie z parabanków jest tak niebezpieczne?

Przede wszystkim chodzi o konstrukcję umów, które ze względu na to, że tam nie ma jakiegokolwiek zabezpieczenia doprowadzają do tego, że pożyczkobiorca daje na zabezpieczenie cały majątek swojego życia. I te firmy z całą bezwzględnością to egzekwują. A więc uważam, iż najwyższa pora przestać przeszkadzać SKOKom, które naprawdę są bezpieczną instytucją i oferują na bardzo korzystnych warunkach kredyty, i bardzo mają przyzwoite oprocentowanie depozytów. Natomiast pora przyjrzeć się firmom lichwiarskim, zanim one w pełni rozwiną swoją działalność.

Z tego co pani mówi można uznać, iż atak na SKOKi był inspirowany.

Ja mam pewność, że atak na SKOKi, chociaż może bez świadomości decydentów – bo nie zakładam złej woli ani ministra Rostowskiego, ani jego urzędników – ale ten atak na SKOKi jest bez wątpienia inspirowany działalnością takich firm, które określają siebie jako parabanki, ale moim zdaniem to nie są żadne parabanki, tylko zwykłe oszukańcze firmy, które uprawiają lichwę. Lichwa była kiedyś surowo karana i może jest czas by do tych praktyk powrócić?

Rozmawiał Arkady Saulski.

wGospodarce