Dzisiaj jest: 22 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr

Despotyzm podatkowy

Pod pretekstem uszczelniania systemu podatkowego rząd chce ograniczyć naszą wolność dysponowania majątkiem. Stojąc przed groźbą przekroczenia konstytucyjnych i ustawowych progów ostrożnościowych,

details-images
gabinet premiera Donalda Tuska forsuje rozwiązania, które jeżą włosy na głowie.
 

Polskie prawo podatkowe jest skomplikowane i niejasne, daje spore pole do nadużyć urzędnikom, powoduje, że prowadzenie działalności gospodarczej to niczym stąpanie po polu minowym. Według raportu Banku Światowego „Paying Taxes 2013” Polska jest dopiero na 114. miejscu (na 185), jeśli chodzi o łatwość płacenia podatków, co oznacza realne problemy nas, podatników.
 

Jest źle, a może być jeszcze gorzej. Działalność ministra finansów Jacka Rostowskiego świadczy dobitnie o desperacji, z jaką prawa ręka Donalda Tuska (w lutym mianowany przez niego wicepremierem!) stara się uniknąć przekroczenia progu ostrożnościowego. Sztandarowym przykładem była podwyżka VAT o 1 punkt procentowy, która weszła w życie w 2011 r. W założeniu miała być tymczasowa, ale w myśl stwierdzenia, że nie ma nic trwalszego niż prowizorka, już wiadomo, iż stawki pozostaną na tym poziomie co najmniej do 2016 r. Minister Rostowski nie zdawał sobie sprawy z tego, że Polacy są podatkami przeciążeni, w związku z czym wpływy do budżetu z tytułu VAT spadły w ubiegłym roku o 23 proc. To jednak nie odstrasza koalicji przed kolejnymi podwyżkami podatków. W tym bardziej ukrytymi, bo np. występującymi w postaci zamrożenia progu podatku PIT, przez co więcej osób będzie musiało płacić od części zarobków wyższy podatek dochodowy.

Niskie podatki zabronione
 

Fiskalny despotyzm obecnego rządu przejawia się nie tylko w wysokości danin, ale także w formach ich ściągania. Ostatecznie w maju rząd zaproponował zmiany w ordynacji podatkowej. Mają one na celu „uszczelnienie” systemu podatkowego. Minister finansów chce ponownego wprowadzenia klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Jeśli urzędnicy stwierdzą, że działania podatnika miały przede wszystkim doprowadzić do zapłacenia niższego podatku (np. przez umożliwienie skorzystania z ulgi) i subiektywnym zdaniem urzędników nie miały, bądź miały niewielki sens gospodarczy, będą mogli uznać dane działanie za niebyłe. Podatnik będzie musiał więc tłumaczyć się z zastosowanych (całkowicie legalnych!) rozwiązań i udowodnić, że wcale nie chciał zapłacić niższego podatku, a fakt ów jest jedynie niezamierzoną pochodną jego działań. Ponadto izby skarbowe będą mogły odmówić wydania interpretacji podatkowej, jeśli będą podejrzewały, że jej uzyskanie ma pomóc w zapłaceniu niższego podatku. Jedyną możliwością uzyskania urzędowej informacji, czy nasze działanie w arcyskomplikowanym prawie podatkowym jest zgodne z prawem, będzie uzyskanie od Ministerstwa Finansów tzw. opinii zabezpieczającej, której koszt będzie wynosił, bagatela, 25 tys. zł (w wypadku interpretacji indywidualnej jest to obecnie 40 zł).

Te przepisy mogą nie być konstytucyjne. Podobna klauzula istniała już w przeszłości, jednak Trybunał Konstytucyjny uznał ją w 2004 r. za niezgodną z ustawą zasadniczą. Jak zdroworozsądkowo stwierdzili sędziowie, nikt nie ma obowiązku płacić jak najwyższego podatku i może stosować różne sposoby obniżania jego wymiaru. Zanim TK zajmie się sprawą, będziemy mieli skomplikowany system podatkowy naszpikowany wieloma ulgami, których jednak jakby nie było, gdyż korzystać z nich będą jedynie ci, którym będzie się opłacało ponieść to ryzyko – czyli biznesmeni obracający naprawdę potężnym groszem.

Inwigilacja i blokada kont
 

Rząd chce także umożliwić urzędnikom szerszy dostęp do informacji na temat naszych kont. Dostęp do wiedzy na temat stanu rachunków i pełnomocnictw mają zyskać dodatkowi urzędnicy, rozszerzone mają być kategorie informacji. Jeśli będzie się nas podejrzewało o oszustwa podatkowe, skarbówka będzie mogła dowiedzieć się wielu szczegółów na temat naszych pożyczek, np. na jakie cele je uzyskaliśmy, czy spłacamy je regularnie, a także jakie dochody wskazaliśmy we wniosku kredytowym. To dowód na to, jak wiele władza chce wiedzieć na nasz temat. Informacje o podatniku, gdyby dostały się w niepowołane ręce, mogłyby być dla niego bardzo szkodliwe. A wiadomo, że państwo z ochroną danych, które obecnie już są w jego zasięgu, zwyczajnie sobie nie radzi. Niedawno były poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Wipler poinformował, że prywatna firma szkoleniowa przekazywała urzędnikom skarbowym pełne bazy danych dotyczących osób zalegających z płatnościami z konkretnych urzędów skarbowych. Jeżeli te informacje się potwierdzą, okaże się, że mamy do czynienia z ogromnym wyciekiem informacji na temat licznych podatników.

Reżim Rostowskiego
 

Ministerialnych propozycji jest ponad 150 – niektóre brzmią sensownie, jednak bledną w zderzeniu z tymi, od których włos jeży się na głowie. Kandydatem numer 1 na „fiskalny totalizm roku” jest chęć wprowadzenia możliwości blokowania na trzy miesiące kont podatnika podejrzanego o wyłudzenie podatku. Mogłoby ono nastąpić jeszcze zanim podatnik otrzyma zwrot podatku, a decyzję o tym mogliby podejmować dyrektorzy urzędów kontroli skarbowej oraz generalny inspektor kontroli skarbowej. W tym celu nie potrzebowaliby nawet zgody sądu, a gdyby się pomylili, państwo nie musiałoby płacić pokrzywdzonemu żadnego odszkodowania. Dla przedsiębiorcy blokada konta na trzy miesiące oznacza de facto śmierć rynkową. Ale co to obchodzi rząd, gdy trzeba „uszczelniać” budżet…

„Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy” – pisał francuski myśliciel polityczny Alexis de Tocqueville. Fiskus, poprzez przygotowywanie antywolnościowych i najprawdopodobniej sprzecznych z konstytucją rozwiązań, szykuje kolejny skok na nasze pieniądze. I udowadnia, że rząd, który doprowadza stan finansów publicznych do zapaści, nie może być ani łagodny, ani liberalny.  


Autor jest politologiem, dziennikarzem „Gościa Niedzielnego”, współpracownikiem „Nowej Konfederacji”

 

Stefan Sękowski

 Gazeta Polska Codziennie