Dzisiaj jest: 22 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr

Pas w Modlinie do wymiany

Pas startowy w Modlinie nie nadaje się do dalszej eksploatacji i należy go wybudować od nowa – oświadczył dyrektor Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych prof. Ryszard Szczepanik.

details-images
Władze portu odpowiadają, że nie mają ekspertyz, które by to potwierdzały.

Szczepanik uczestniczył w posiedzeniu sejmowej Podkomisji ds. Transportu Lotniczego i Gospodarki Morskiej, która omawiała tego dnia przyczyny zamknięcia części pasa startowego na lotnisku w Modlinie. Nadzór budowlany odmówił pod koniec stycznia uchylenia zakazu użytkowania pasa startowego, ponieważ – w jego opinii – istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo powstania odprysków betonu z pasa, co zagraża bezpieczeństwu ruchu.

– Ten pas nie nadaje się do dalszej eksploatacji. Ilość wyłuszczeń jest tak ogromna, że (...) nie jesteśmy w stanie upilnować takiego pasa, żeby te poszczególne odpryski nie dostały się do silnika czy też na przykład pod oponę samolotu – tłumaczył Szczepanik. Ocenił, że nawet niewielkie kawałki kruszywa leżące na pasie startowym mogą doprowadzić do katastrofy.

Powiedział, że przyczyną problemów z pasem startowym jest użycie do jego budowy margla – skały osadowej, która jako kruszywo była jednym ze składników betonu, z którego zbudowano pas.  – Te margle są jak nóż – powiedział Szczepanik. Wyjaśnił, że przy prędkości, z jaką startuje samolot, „kawałek margla działa jak brzytwa”. Jego zdaniem, nie może być mowy o tym, żeby dalej ten pas użytkować.

– Po prostu trzeba go wyburzyć i zalać porządny, pod nadzorem odpowiednio przygotowanych ludzi (...). To ma być po prostu pas, który nie będzie się łuszczył – zaznaczył.

Przypomniał, że do katastrofy Concorde'a linii Air France, w której w 2000 r. zginęło 113 osób, doszło z powodu leżącego na pasie kawałka metalu, który przedziurawił oponę maszyny podczas jej startu z paryskiego lotniska. W następstwie ciągu nieszczęśliwych przypadków szczątki opony miały następnie uszkodzić zbiornik z paliwem i wywołać pożar samolotu.

Wiceprezes Lotniska Warszawa/Modlin Marcin Danił poinformował posłów, że władze portu zwróciły się do wszystkich operujących z lotniska przewoźników z pytaniem, czy zauważyli jakiekolwiek uszkodzenia ich samolotów. – Nigdy nie mieli zgłoszonego takiego uszkodzenia – zaznaczył.

– Jak wynika z mojej wiedzy, nigdy nie było ekspertyzy, że droga startowa nie nadaje się do użytkowania. Było wręcz odwrotnie. Wszelkie ekspertyzy, które spółka posiadała (...) potwierdzały, że to jest wykonane w sposób właściwy – powiedział Danił. Dodał, że spółka wiedziała, że w ciągu najbliższych pięciu lat na pasie startowym mogą występować spękania, dlatego wdrożyła dodatkowe instrukcje dotyczące szybkiego reagowania po pojawieniu się pęknięć.

– Te prace na bieżąco wykonywane zabezpieczały stan drogi startowej przed jakąkolwiek kolizją lub sytuacjami sprawiającymi, że może być niebezpiecznie – powiedział Danił.

Również przewodniczący rady nadzorczej modlińskiego lotniska Marek Miesztalski powiedział, że żadna ekspertyza nie wskazywała na to, że jedynym sposobem bezpiecznego rozwiązania problemów z pasem jest jego całkowita wymiana. – Ekspertyzy wskazywały na tryb napraw i monitoringu – powiedział. Wyjaśnił, że władze lotniska nie mogły podjąć więc decyzji o skuciu pasa, bo mogłyby zostać posądzone o działanie na szkodę spółki. „Gdyby była choć jedna jednoznaczna ekspertyza, że nie ma się co bawić w żadne naprawy, a trzeba skuć i wylać pas od nowa, to zarówno zarząd, jak i rada nadzorcza poszłyby w tym kierunku” – tłumaczył.

Lotnisko w Modlinie od kilku tygodni nie przyjmuje dużych samolotów pasażerskich.

MM, PAP